Blaszczu16 napisał(a):

|
To nie Maora wina że gra z dziadami co to akcji nie potrafią wykończyć (Sikorski). To nie Maora wina, że nie ma komu podać i z kim współpracować, bo mu partnerów ze skrzydła sprzedali (Kirm, Małecki). To nie Maora wina, że Garguła myśli dziesięć razy wolniej od Meliksona i nie nadąża za nim w podaniach. Maor gra na swoim poziomie, tylko że sam meczu nie wygra, dopóki miał wsparcie ze skrzydeł to gra się kleiła, a teraz to żal patrzeć. Pewnie że w nowym klubie będzie wyglądało że gra o wiele lepiej, bo będzie miał z kim pograć a nie z Sikorskimi, czy nieopierzonymi Chrapkami i Szewczykami, że o Gargule nie wspomnę.
|
To nie Maora wina, że pieprzy dośrodkowania ze stojącej piłki. To nie Maora wina, że pcha się lewą stroną aż pod linię końcową, a potem przypomina sobie, że nie umie kopnąć piłki lewą nogą. To nie Maora wina, że raz mu się chce, a raz mu się nie chce. To wszystko wina warunków pracy.