|
Też uważam, że jak nie na boisku, to w fabryce... generalnie Bednarz bawi się w jakiegoś śmiesznego menago i chodzi po bazarku, na którym ciężko znaleźć coś nietrefnego. Szuka igły w stogu siana. Takie szukanie jest nie tylko nieefektywne ale też nieracjonalne z punktu widzenia marketingu. Wisła, aby się wzmocnić, musi sprowadzić piłkarzy z niższych lig polskich. Zainteresować się tymi zawodnikami, którzy na chwilę obecną grają na krakowskich boiskach, np. zajrzeć do Garbarni.
Wisła potrzebuje następcy Sobolewskiego i to już. Nie jednego piłkarza, ale dwóch. Jeśli Uryga ma talent - niech gra jakieś ogony, ale potrzebuje defensywnego pomocnika, który wszystko poukłada.
Dla Wisły niezbędne jest znalezienia dyrektora sportowego, bo księgowym mogę być i ja. Też będę ciął koszty. Chyba w sporcie nie o to chodzi? Nawet, jeżeli mamy kryzys, to nie wierzę, że aż taki by nie móc znaleźć kogoś, kto będzie relatywnie tanim, solidnym piłkarzem. Jeśli takich zawodników nie uda nam się sprowadzić zimą, czeka nas kolejny rok polegający na walce o utrzymanie. Chcemy tego? Kibicujmy Bednarzowi - niech się bawi w księgowego jak najdłużej, wtedy stadion będą musieli podnajmować jakiejś Koronie Kielce, bo my w tym czasie będziemy już w drugiej lidze.
RAZEM WYPEŁNIJMY STADION PRZY REYMONTA !!! RAZEM BUDUJMY WIELKĄ WISŁĘ !!!
|