Odpisać menedżerowi z Hondurasu na propozycję podrzucenia zawodnika (podobno listownie, więc pewnie nadwyrężył język liżąc znaczki) to potrafiłaby prawdopodobnie i moja prababka. Jeszcze ci z Hondurasu piszą w gazetach, że niby na igrzyskach w Londynie jakieś wielkie obserwacje były czynione przez naszych skautów
