Gwiaździsty napisał(a):

No tak, jest to próba wyjaśnienia, którą można brać pod uwagę ale nie koniecznie się z nią zgadzać. PRL przyzwyczaił mniejszości, że jej przedstawiciele mają więcej do powiedzenia niż prawowita większość narodu, która została zepchnięta w swoim państwie do II kategorii obywateli.
Fakt, że żyjemy w państwie polskim jasno definiuje chyba, ze chcemy nasze państwo urządzić po swojemu co niekoniecznie się może podobać innym mniejszościom, które jak pisałem wyżej dobrze się czuły gdy Polak w swoim kraju leżał grzecznie pod bolszewickim butem. A, że same ten system gorąco wspierały (wystarczy zobaczyć wyniki wyborów na terenach gdzie są większością, po roku 1989) to nie ma co się dziwić, że urwał się w pewnym momencie pas transmisyjny do Moskwy i poczuli się osamotnieni Białorusini, Ukraińcy). Poza tym dobrze wiedza jak dużo brudu mają za paznokciami gdy zdradziecko działały przeciwko Polsce, wtedy kiedy była ona słaba. Często wspierały one wojska, które wkraczały na nasz teren by mordować i zabijać (Niemcy, Słowacy, Ukraińcy, Białorusini, Litwini).
|
Fakt, nie trzeba się z nią zgadzać, ale powiem szczerze, że to teoria duża bardziej dla mnie wiarygodna niż Twoja o mniejszościach, którym było zbyt dobrze w PRL-u. Wiadomo przecież, że komuniści dążyli do stworzenia państwa narodowego, wysiedlano członków mniejszości, prowadzono działania, które miały prowadzić do asymilacji innych narodów. Komuniści wprowadzali elementy nacjonalistyczne, które miały służyć legitymizacji ich władzy. Dla członków mniejszości narodowych PRL to było przede wszystkim państwo polskie, z dominacją polskiej mowy, kultury.
Nie wiem, jak mniejszości mogły mieć więcej do powiedzenia niż "prawowita większość narodu", skoro w zasadzie głosu w ogóle nie miały. Nie miały reprezentacji politycznej, istniały tylko organizacje kontrolowane przez komunistów. W dodatku było tak, że organizacje jak Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne powstawały dopiero od 1956 roku i tylko po jednej dla każdej mniejszości (z tych uznawanych przez państwo, bo Łemkowie dla komunistów nie byli odrębną narodowością). Było zezwolenie na jakąś działalność kulturalną w swoim gronie, nie było zezwolenia na publiczne funkcjonowanie jako mniejszości.
Często przedstawiciele reżimu zaprzeczali, że w ogóle istnieją jakieś mniejszości. Były takie sytuacje, jak zaraz po wojnie zakaz używania języka niemieckiego w miejscach publicznych. Niemiecka mniejszość długo miała spore problemy, bo dla komunistów wrogiem był niemiecki faszyzm, niemiecki rewizjonizm. Antyniemieckość była ważna dla komunistów - zwycięska wojna, a później przedstawianie siebie jako jedynych, którzy mogą utrzymać granicę na Nysie i Odrze miały dawać im poparcie.
Łączenie polskich Ukraińców z komunizmem to w ogóle dziwna sprawa. Był wśród nich popularny, ale 80-90 lat temu. Na znaczeniu stracił już w latach 30., gdy dowiedziano się tym, jak traktowano Ukraińców na sowieckiej Ukrainie. Potem doszły w czasie II wojny światowej sowieckie represje (ale istniała też współpraca i z tym okupantem). Końcówka wojny i pierwsze lata powojenne to dla Ukraińców czas wysiedleń do ZSRR, morderstwa dokonywane przez komunistyczne formacje, wreszcie akcja "Wisła" i obóz w Jaworznie. Komunistyczne rządy w Polsce to dla Ukraińców czas wyniszczania Kościoła greckokatolickiego, który był ostoją ukraińskości, czas oczerniania ich w mediach, publikacjach (pseudo)historycznych. Pod pretekstem walki z nacjonalizmem jeszcze sporo czasu po wojnie następowały represje wobec Ukraińców. Gdy Ukraińcy mieli w końcu swoją organizację w PRL-u, to próbowali coś osiągnąć, ale władza ignorowała ich postulaty. Zachodni Ukraińcy (podobnie Litwini) zasłynęli właśnie walką z komunistami, nie sprzyjaniem im.
Oczywiście są jeszcze Żydzi, czyli mniejszość, co do której nie ma wątpliwości, że miała dużo wspólnego z komunistami. Wydawanie Polaków w czasie wojny, przynależność do aparatu bezpieczeństwa, Berman i Minc na szczytach władzy itd. Poza tym pisałeś o wyborach po 1989 - faktem jest popularność postkomuny wśród Białorusinów.
Jeśli chodzi o sprawę mniejszości w PRL-u, to trzeba powiedzieć, że spora część społeczeństwa nie miała nic przeciwko złemu ich traktowaniu. Ważnym powodem było to, o czym napisałeś - postawa mniejszości w czasie wojny.