Wyświetl pojedynczy post
korred
Member
 
Od: 11.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20525
Stary 31.12.2012, 13:24
Tylko dlaczego mniejszości miałyby w ogóle głosować na PiS? Nie można oczekiwać, że będą bardziej dbać o cudzy interes niż własny. Przy tym, jak postrzegany jest PiS nie można oczekiwać innych wyników. Partia nacjonalistyczna, ksenofobiczna. Można powiedzieć, że to nie są fakty, że to tylko stereotyp, ale sporo osób w to wierzy. Jeszcze jest sprawa samych działań PiSu. Szczególnie często poruszanym wątkiem jest sprzeciwianie się uchwaleniu ustawy o mniejszościach narodowych. Prawosławni wypominali PiSowi ucinanie różnych dotacji. W przypadku znanych mi incydentów na szczeblu lokalnym, które mogły być negatywnie odebrane przez Łemków czy Ukraińców, najczęściej zaangażowani byli tam członkowie PiSu spośród wszystkich partii.

W roku 2005 w "Przeglądzie Prawosławnym" pojawiła się taka próba wyjaśnienia wyników wyborów:
Cytat:
Po drugie, jeżeli Donald Tusk, tak mało popularny w pierwszej turze, wydał się wyborcom z Czyż, Orli czy Dubicz mniejszym złem niż Kaczyński, stało się tak bynajmniej nie dlatego, że ostatecznie wolą oni "Polskę liberalną" od "Polski solidarnej", lecz dlatego, że zaniepokoili się o los swoich praw jako etnicznych i religijnych mniejszości. Wyborcy, o których mowa, reprezentują bowiem w ostatniej instancji "Polskę mniejszościową", a dokładniej Polskę prawosławną, mniej lub bardziej poczuwającą się do tożsamości białoruskiej lub ukraińskiej raczej, niż "czysto polskiej".
Lech Kaczyński, słusznie lub niesłusznie, uchodził za kandydata narodowego, "czysto polskiego", za bardziej cywilizowaną wersję Giertycha, w najlepszym razie za nowe wcielenie Piłsudskiego. "Polska Piłsudskiego", "sanacja" (nie mówiąc już o endecji) nie jest zaś przez mniejszości dobrze wspominana. Może to były czasy dobre dla Polaków, ale na pewno nie dla nas, nie dla Białorusinów, Ukraińców, prawosławnych... Ktokolwiek zna choć trochę historię II RP wie, że taka ocena nie wzięła się znikąd. Trudno się zatem dziwić, że Lech Kaczyński jako "nowy Piłsudski" mógł (może) wśród mniejszościowych wyborców budzić obawy. Podejrzewają oni, że w "Polsce solidarnej" wedle recepty PiS solidarność byłaby tworzona bez nich, a nawet ich kosztem. Obawiają się silnego państwa z jednoznacznie narodowym i katolickim obliczem. Obawiają się, że w teoretycznie swoim państwie będą traktowani i będą się czuli jak obcy. Dlatego z dwojga złego głosowali na "Polskę liberalną", w której nierówności mogą być znaczne i dokuczliwe, ale przynajmniej nie przebiegają wedle kryterium etnicznego i wyznaniowego. W której zatem lud prawosławny może czuć się - mimo wszystko - bardziej "u siebie".
Ogólniej rzecz biorąc, wszelkie mniejszości są "z natury" skłonne do sympatyzowania z liberalizmem politycznym rozumianym jako decentralizacja władzy i z liberalizmem kulturowym rozumianym jako pluralizm (w szczególności religijny i narodowościowy) w ramach jednego organizmu państwowego. Taki liberalizm, chroniący mniejszościowe interesy, przeciwdziałając "dyktaturze większości", zgoła nie musi iść w parze z liberalizmem gospodarczym. (...)
Ostatnio edytowane przez korred : 31.12.2012 o godz. 13:29.
.