|
Kirm miał wtedy sezon konia, Małecki w rundzie rewanżowej cisnął jak nigdy wcześniej i nigdy później. Melikson dopiero co przyszedł i wygrywał nam mecze swoją szybkością. Genkow się dobrze wywracał.
Ale nie sądzę, żeby to była zasługa Maaskanta. Np taki Kirm u Holendra miał formę życia, a później stracił, Małecki tak samo. Więc ta runda, w której większość grała dobrze to zbieg okoliczności a nie dzieło pięknego Roberta.
Ostatnio edytowane przez tofik : 19.12.2012 o godz. 16:17.
. .
|