|
Mam takie pytanie.
Jestem teraz w Krakowie, do Rzeszowa wracam za parę dni. Dzwoniła do mnie narzeczona i mówi, że pralka wylała i zalałem sąsiadowi łazienkę. W końcu się do niego dodzwoniłem i powiedziałem, że oczywiście wszystkie koszta naprawy pokryję(on jest ubezpieczony, ja nie), a on na to, że nie trzeba, bo to tylko szpachla i farba. Niby fajnie, ale ze względu na to, że nie miałem z nim wcześniej najlepszych relacji dziwi mnie jego gest. Wiem, że ubezpieczyciel mu pokryje wszystkie straty gdyby się zgłosił, a nawet i więcej(takie które na pewno nie były by spowodowane przez moją pralkę), a ja musiałbym potem wszystko co do grosza oddać ubezpieczycielowi. Pytanie, jak mogę się zabezpieczyć od ewentualnego naciągania? Nie mam jak zrobić zdjęć szkód u sąsiada, a nawet nie prosiłbym go o taką możliwość, bo by tylko uznał że .... ze mnie. Co mogę zrobić?
Wszelkie błędy ortograficzne, gramatyczne, fleksyjne i inne są zamierzonymi działaniami autora tego posta i są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, powtarzanie i dyskutowanie o nich surowo zabronione.
|