taki młody napisał(a):

|
Szkoda tęgi łbie, że nie pomyślałeś o tym, że to akurat okazało się później, a nie w pierwszych dniach stanu wojennego. Prawie 100% internowanych mówiło o strachu przed wywózką na Syberię lub o niepewności jutra. Brednie Kaczyńskiego o byciu w gorszej sytuacji to kolejny etap w rozdziale martyrologii i oczywista oczywistość przed planowaną własną beatyfikacją.
|
Kolego drogi internowany był już w 1954 kard.Wyszyński. I tylko historyczny impotent mógł o tym nie wiedzieć i nie dostrzegać różnic pomiędzy byciem uwięzionym a internowanym. Oczywiście niektórzy z niższego szczebla internowani mogli nie być pewni swojej przyszłości ale wierchuszka nawet z wykształceniem elektryka zdawała sobie sprawe że odbedą się tam swego rodzaju negocjacje polityczne - czego są liczne dowody i ci którzy byli mniej radykalni jak Bolek i jego ekipa mogła być spokojna, problem był z radykalnymi antykomunistam którzy nie chcieli wspólpracować i np. taki Macierewicz dał dyla ze szpitala i się ukrywał ok.3 lata. Kaczyński w tym czasie nie byl radykałem więc mógł byc w miare spokojny. Opozycja na ulicy była stokroć gorzej traktowana (kulami karabinowymi i pałami) i to było widac wtedy a nie po latach jak raczysz sugerować