Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20362
Stary 15.12.2012, 04:14
sambo napisał(a):Wyświetl post
zara zara - nie dorabiajcie mi gęby. Ja nie twierdzę, że Jaruś jest psychiczny, tylko chciałem wyrazić moje poczucie bezradności wobec głupoty tego gościa.
Tak po prawdzie to napisałeś tak: "Po dzisiejszym wywiadzie Jarosława dotyczącego internowania to się zastanawiam, czy aby ten sędzia co go kazał zbadać przez psychiatrów nie miał racji..."
Twoją opinię na temat Jarka znam już od jakiegoś czasu i zupełnie się z nią nie zgadzam. Musiał bym być szaleńcem aby twierdzić ze JK nie popełnia błędów ale wydaje mi się że akurat w tej konkretnej sytuacji (odnosze się do wskazanego przez Ciebie wcześniej fragmentu) to komentarz jak ten powyżej jest grubą przesadą. Podejrzewam że gdyby ta wypowiedź była w formie telewizyjnej i JK po słowach "Wieczorem mnie wypuścili, i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem" by się uśmiechną (ja tak odbieram tę wypowiedź) to nikt nie zwróciłby nawet na to uwagi. Problem jest jednak tego typu że po okresie lekkiego przestawienia wajchy w mediach (okres AG i debaty PiS) spowodowanym wewnętrznymi rozgrywkami w PO media wróciły do swoich "podstwowych zadań". A ponieważ przed 13 XII była potrzeba aby "pracować" nad ograniczeniem wielkości marszu PiS no to ruszyła cała nagonka z: lojalkami, prawem do świętowania 13 XII czy właśnie brakiem internowania JK. Przecież doskonale znasz ten mechanizm i wiesz że gdyby nie to zdanie z wywiadu to znalazłoby się coś innego (kolega kubaj.g. już nam podrzuca fałszywki spreparowane przez Lesiaka). Temat miał być i koniec! Pomimo tego że tak naprawdę śmieszne jest wypominanie braku internowania JK przez Tuska, który przez cały 13 XII chlał gorzałę, po czym poszedł na kacu do stoczni aby tam zginąć za ojczyznę i dał drapaka jak tylko zobaczył że zaczyna się robić gorąco . Jeśli przed wyborami prezydenckimi okazało się że na podstawie jednego zdania z książki (to o braku przypadku w mianowaniu Merkel kanclerzem) można stworzyć histerię o grożącej nam za Kaczyńskiego wojnie polsko-niemieckiej (choć jak wieść gminna niesie przygotowany był również dużo cięższy kaliber "oskarżeń"; podobno JK telefonicznie zmuszajacy swojego brata do lądowania w Smoleńsku) to zrobienie "wydarzenia" przed 13 XII to zupełna betka. Trzeba mieć świadomość tego że przy istniejącej dominacji w mediach zwyczajnie nie jesteś w stanie temu zapobiec. Jeśli będzie taka dyrektywa to zniszczą za to że do pracy jeździsz samochodem. Jeśli okaże się że zaczniesz chodzić pieszo to zniszczą Cię za to że chodzisz pieszo. Dość dobrze opisał to w tym konkretnym przypadku Magierowski:
Cytat:
wprowadzenia stanu wojennego przez Jarosława Kaczyńskiego została uczczona godnie: zmasowanym atakiem na krwawego dyktatora.
było się spodziewać, że tuż przed 13 grudnia prezes PiS raz jeszcze chlapnie coś niezbyt mądrego, co wywołała reakcję łańcuchową medialnych rottweilerów. Tym razem jakoś się nawet specjalnie nie starał: ot, w swej niezmierzonej niezręczności stwierdził jedynie (w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”), iż jako nieinternowany miał gorzej niż internowani, bo przecież mógł zostać, po prostu, aresztowany i wylądować na dłuższy czas w więzieniu.
Monika Olejnik mogłaby ze spokojnym sumieniem stwierdzić, że „Kaczyński chyba przesadził”, Władysław Frasyniuk powiedziałby, że „Jarek trochę fantazjuje”, a Jan Lityński, że „nie zachowuje się fair wobec kolegów, których tamtego dnia odwiedziła esbecja”. Wszak we wspomnianej rozmowie Kaczyński nikogo nie obraża i nie odbiera zasług innym opozycjonistom, by przypisać je sobie.
Ale wystarczyło jedno zdanie o internowaniu, by „Gazeta Wyborcza” zatrzęsła się od rechotu, a cały Lemingrad znów wylał wszystkie swoje żale, żółcie i frustracje na obrzydliwego Kaczora.
Ja nad byłym premierem znęcać się nie będę, bo, po pierwsze, normę na grudzień już wyrobiłem (tekstem o jego wypowiedziach na temat mniejszości niemieckiej), a po drugie gdzie mi tam, żuczkowi, do doświadczonych, zaprawionych w boju mistrzów szczucia i wdeptywania w ziemię.
Paweł Wroński napisał na portalu wyborcza.pl prześmieszny komentarz, w którym postulował, by Kaczyńskiego internować „honoris causa”. Naprawdę, boki zrywać. Andrzej Celiński powiedział, że zgadza się z Kaczyńskim: miał gorzej, bo nie zostać internowanym 13 grudnia 1981 r. to był straszny obciach (ciekawe, co na to Donald Tusk?). Jednak wszystkich przebił bodaj Frasyniuk, który doszedł do wniosku, że skoro Kaczyńskiego „komuna zatrzymała i wypuściła”, to musiał on podpisać lojalkę. I mówi to przedstawiciel środowiska, które wybucha wściekłością za każdym razem, gdy usłyszy pseudonim „Bolek”, i które od lat przekonuje, że większość dokumentów SB to fałszywki.
Doszliśmy do ściany. 31 lat po stanie wojennym człowiek, który przez dużą część dorosłego życia walczył z komunizmem, staje się negatywnym bohaterem tamtych ponurych dni. Blisko połowa Polaków wierzy, iż wprowadzenie stanu wojennego było słusznym krokiem. W Trójmieście nie ma ulicy Anny Walentynowicz, za to „legendarna tramwajarka” Henryka Krzywonos (słowo „legendarna” rzeczywiście pasuje do niej jak ulał) bryluje dzisiaj na salonach u boku Jolanty Kwaśniewskiej – tylko dlatego, że kiedyś obsobaczyła Kaczyńskiego. Dawni opozycjoniści, internowani i nieinternowani, zazwyczaj mieszkają w blokach i dostają marne emerytury. A ci, którzy ich internowali, mieszkają w fajnych willach, w fajnych suburbiach i są dzisiaj bankierami.
Wreszcie człowiek, który wypowiedział wojnę własnemu narodowi, jest usprawiedliwiany i wybielany, a przywódca partii wywodzącej się w prostej linii z PZPR proponuje nawet bezczelnie, by postawić mu pomnik.
Miller powinien dziękować Bogu, że nie żyje w czasach przedwojennych: wtedy za wychwalanie zdrajców w miejscu publicznym dawano po prostu w mordę
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 15.12.2012 o godz. 04:54.