kuba.j.g. napisał(a):

Tak...ja teorie ze za katastrofe w Smolensku odpowiedzialny jest PiS z Kaczynskim uznaje za zart. Czy to prymitywne? Na pewno nie bardziej niz sama teoria "zamachu" i wszystkich innych temu wydarzeniu towarzyszacych. Dlaczego wiec sie dopuscilem takiej konstrukcji myslowej? Ano z tym samych wzgledow z ktorych Pan powiela teorie zamachu...Jest oczywiscie jedna roznica: Pan w swoja teorie wierzy a ja w ta przeze mnie przedstawiona nie.
Nie mam powodu, zeby pana Pietaka powaznie nie brac. Nie mam powodu, zeby z automatu uznac go za niewiarygodnego, tym bardziej, ze dokonania opozycyjne Jaroslawa raczej respektu nie wzbudzaja. To ze sam jaroslaw o swojej dzialalnosci opozycyjnej wypowiada sie inaczej jakos mnie nie przekonuje. Ze zacytuje:
Wnioski prosze sobie wyciagnac samemu.
|
No więc wyciągam wnioski:
1. Poprosiłem Pana o to:"
podanie przesłanek prowadzących Szanownego Pana na trop wskazanych rewelacji: " katastrofa w Smolensku, albo jak to Pan pisze, zamach, byl spowodowany bezposrednimi dzialaniami Jaroslawa w celu podreperowania spadajacych na pysk na morde slupkow poparcia dla PiSu" tudzież "zabojstwo Rosiaka tez bylo sfingowane przez PiS" . Jako odpowiedź dostaję informację że z tym zamachem zorganizowanym przez PiS w Smoleńsku to Pan żartował. Mój wniosek jest taki że próbował Pan zastosować w dyskusji wyjatkowo prymitywny schopenhaueryzm, który sam autor zalecał tylko ludziom nie mającym pretensji do swojego honoru. Próbował Pan mianowicie zdyskredytować tezy dyskutanta poprzez zestawienie ich z absurdalnymi opiniami w które sam Pan nie wierzy. Dodam jeszcze że nawet autor Erystyki uważał ten poziom argumentacji za "rynsztokowy". I tym sposobem był Pan uprzejmy sięgnać poziomu szamba, natomiast teza o prowokacyjnym charakterze "zamachu" Agrobombera ma się tak samo dobrze (albo i lepiej) jak przed Pańskimi "uwagami".
2. Przyznam że absurdalność tej opinii:
Pan powiela teorie zamachu przebija jeszcze swoistą bezczelność argumentacji opisaną w punkcie 1. Przecież to Pan jest zwolennikiem tezy o zamachu Brunobombera a ja twierdzę że żadnego zamachu nie było (była natomiast prowokacja służb)! No chyba że w międzyczasie zmienił Pan zdanie.
3. Jeśli jednak pisząc o "zamachu" miał Pan na mysli ten smoleński to zwracam Pańską uwagę że w swoim zapale polemicznym posuwa się Pan do zwykłego kłamstwa. Nic mi nie wiadomo na temat tego abym kiedykolwiek powielał teorię zamachu. Jeśli jest inaczej prosze o link. Ja rozumiem że (pomijając już fakt że mamy do czynienia z kolejnym jezuityzmem) z retorycznego punktu widzenia powstaje piękna figura gdy można argumentować że ponieważ dyskuntant powiela nieprawdziwe teorie na temat zdarzenia A (powiedzmy Smoleńsk) to również jego teorie na temat zdarzenia B (powiedzmy Agrobomber) są równie nieprawdziwe. Ale co zrobić z fantem gdy dyskutant nie zabiera głosu na temat zdarzenia A odnosząc się tylko do zdarzenia B? Wypadało by się odnieść bezpośrednio do jego argumentów. Ale co zrobić gdy są one zbyt mocne? Zawsze zostaje Schopenhauer. A nuż się uda.
4. A teraz przechodzimy do cięższej kategorii. Takiej w której okaże się czy rzeczywiście zasługuje Pan na to aby stosować wobec Pana tę formę grzecznościową czy jest kolega zwyczajną świnią. Zacytowany przez Pana dokument, mający w zamyśle dyskredytować JK jest znany od roku 1993. Jako pierwsze poinformowało o nim (wraz z rzekomą lojalką)"Nie". Za co po procesie karnym (podkreślam karnym a nie lustracyjnym) musiało w roku 1998 JK przeprosić. W roku 2006 JK wniósł do sądu w sprawie sfałszowania teczki, założonej J. Kaczyńskiemu przez SB.
Według stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości z 2006 r,, "istnieją dowody", że doszło do sfałszowania dokumentów J. Kaczyńskiego z teczki, założonej mu przez SB, a obecnie znajdującej się w IPN. Zdaniem resortu, nie budzi wątpliwości to, że "w ramach inwigilacji prawicy w latach 90. służby specjalne fałszowały dokumenty, m.in. w celu skompromitowania działaczy prawicy, a szczególnie braci Kaczyńskich". Sprawa dotyczyła między innymi:
poświadczenie nieprawdy, w czasie i miejscu jak wyżej, w notatkach służbowych funkcjonariuszy b. SB z 18 grudnia 1981 r. - znajdujących się w teczce dotyczącej J. Kaczyńskiego, przechowywanej w Instytucie Pamięci Narodowej - nieprawdy co do okoliczności mających znaczenie prawne, a dotyczących zatrzymania ww., przeprowadzonych z nim rozmów oraz zobowiązania się ww. do podjęcia współpracy z funkcjonariuszami ówczesnego MSW.
I teraz wniosek. Rozumiem że w związku z ostatnim zamieszaniem związanym z wypowiedziami pana Frasyniuka i prowadzoną przed 13 XII nagonką na JK, odżył temat "lojalki" i "notatki" z nią związanej. I mógł Pan nie wiedzieć że temat jest stary, systematycznie odgrzebywany (ostatnio robił to Palikot) i bardzo jednoznacznie rozstrzygnięty przez sądy. Mając tę wiedzę mam nadzieję że znajdzie Pan w sobie tyle kindersztuby aby przeprosić za powołanie się na sfabrykowaną na polecenie Wałęsy fałszywkę. Obawiam się że w innym wypadku zmuszony będą zmienić zaproponowaną przez Pana formę grzecznościową. Świnia nie jest Panem.
Dla Pańskiej informacji jeszcze kilka cytatów z autentycznej notatki SB ze spotkania z JK w dniu 15 XII 1981:
"
Jakkolwiek ponownie siedzieć nie chce, często odmawiał udzielenia odpowiedzi na pytanie. Stanowiska w tym względzie zmienić nie chciał, godząc się na internowanie. Dodał przy tym, że nie zgodzi się też na żadną współpracę i raczej wybrałby samobójstwo jako alternatywę".
"kategorycznie odmówił podpisania deklaracji lojalności, uważając, że jest ona bezprawna".
I proponuje zestawić to z postawą Tuska który według własnych wspomnień 13 XII 1981 chlał gorzałę a potem żeby było śmieszniej: "
W poniedziałek rano znowu poszliśmy do stoczni - z pełnym przekonaniem, że przyjdzie nam zginąć - i siedzieliśmy aż do jej pacyfikacji. Kilkudziesięciu osobom, w tym mnie, udało się uciec tuż przez szturmem i w ten sposób uniknąłem aresztowania".
http://niezalezna.pl/35953-tusk-nie-byl-internowany
edycja:
No i mamy również coś o wiarygodności wypowiedzi pana Piętaka:
http://wpolityce.pl/wydarzenia/42742...oziomie-urbana
i cytaty:
Był odważnym konspiracyjnym działaczem po 13 grudnia. Mówi prawdę. To jest taki materiał wspomnieniowy. Natomiast pan prezydent Lech Wałęsa mówi, że "przespał pod pierzyną" - to obrzydliwe. Pan Frasyniuk mówi: "musiał podpisać lojalkę" - obrzydliwe! Nie mamy do czynienia z licytacją kto był odważniejszy.
Swojemu ważnemu teraz politykowi, a koledze z podziemia odmawiają wszystkiego. A to, że pan Kaczyński działał w podziemiu dotąd było niekwestionowane przez nikogo.
Osobom słabiej orientującym się w polityce trzeba wyjaśnić że pan Piętak od zawsze (a dokładniej od okresu działalności w "Głosie") był uważany za "człowieka Dorna".