wolfy napisał(a):

To się fachowo nazywa budowaniem marki. Poziom przekazu jest dostosowany do grupy docelowej.
Armand nazywa arcydzieło i dziedzictwo kulturowe Polski, a przede wszystkim - obiekt kultu kilkudziesięciu milionów Polaków "bohomazem". Taki przekaz trafi do prymitywów
|
No dokładnie o tym mówię , taki sposób komunikowania sie ze swoim elektoratem , widać 10% ani grzeje ani chłodzi czy obraz został nazwany bohomazem , gdy innych Polaków to może denerwować . Podobnie jest gdy Romaszewski porównywał Starucha do Robotników z Radomia , to pewnie po to tak mówił ,żeby jego elektorat zrozumiał o czym mówi , a w tym samym czasie takie porównanie wśród elektoratu innych partii powodowało poczucie kpiny i politowania.
Jak sie martwisz o prymitywów, to jakoś ci nie przeszkadza ,że do innych prymitów od 2 lat kieruje sie brednie o jakimś zamachu smoleńskim ?