Wyświetl pojedynczy post
JEDREK76
konserwa
 
 
Od: 06.2004
Skąd: STRUSIA NH

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#42
Stary 12.12.2012, 20:05
Lukasz napisał(a):Wyświetl post
[...] W czym problem - Jaruzelskiego nie musisz wyciągać z domu aby postawić go przed sądem - to tak gwoli rozjaśnienia. Był bywał i gdyby nie zdrowie to pewnie bywałby jeszcze. Rozumiem że czasy komuny pamiętasz, pamiętasz stan wojenny i pamiętasz tez tych co wygrali wybory. Jakoś nikt wtedy nie był zainteresowany wyjaśnieniem stanu wojennego, a przypadkiem jest to że teraz nagle sobie przypomniano o rozliczeniach I to o dziwo, dziś najchętniej, wypowiadają się Ci którzy statystycznie w tych czasach pod stołem na baczność stali.
Jako żywo jakbym słyszał niedorzeczne argumenty różowo-czerwonego salonu "[...] jesteście za młodzi żeby pamiętać stan wojenny i oceniać jego wprowadzenie [...]". Absurdalność tego pseudo-argumentu jest wręcz groteskowa, równie dobrze można wysuwać pretensje pod adresem historyków zajmujących się wojną polsko-bolszewicką, powstaniami, czy rozbiorami, czy (idźmy dalej) bitwą p/Grunwaldem, których wówczas w planach swoich przodków jeszcze nie było.
Cóż to jest dla komunistów sprowadzić dyskusję do argumentum ad absurdum, można w ten czy inny sposób np. podczas zeszłorocznej debaty w okrągłą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zorganizowaną przez Muzeum Historyczne m. Krakowa jeden z panelistów prof. Kazimierz Kik (były sekretarz KC PZPR) obsobaczając od najgorszych historyków z IPN stwierdził wprost, że historią powinno się zajmować z co najmniej 50-letnim dystansem. Tak więc, jak widać każdy argument w obronie zdrady jest dobry, nawet jeżeli zaprzecza wcześniej formułowanym.

Co do tego, że "nikt nie był zainteresowany wyjaśnieniem stanu wojennego" to kwestia bardzo mocno dyskusyjna. Są dwie strony, które rzeczywiście nie były zainteresowane wyjaśnieniem zbrodni komunistycznych to sami komuniści i tzw. wybiórcze środowisko skupione wokół Adama Michnika, Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego. W poważnym stopniu wyjaśnienie zbrodni komunistycznych uniemożliwiło ciche pozwolenie na brakowanie akt (potocznie mówi się tutaj o paleniu akt, co nie jest do końca zgodne z rzeczywistością była to bowiem w większej mierze akcja "prywatyzacji" zasobów archiwalnych MSW, co zresztą rodziło dalsze konsekwencje w każdym aspekcie życia politycznego i gospodarczego kraju), jakie to środowisko dało ministrowi spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego - Czesławowi Kiszczakowi.

Kwestia wprowadzenia stanu wojennego i tzw. "mniejszego zła" na które powoływał się Jaruzelski (do pewnego czasu, teraz linia obrony została zmieniona, teraz komuniści twierdzą, że był to "ratunek przed chaosem w kraju i rewolucją do której zmierzała Solidarność" - by Kazimierz Kik) została już dawno obalona przez dokumenty zarówno z sowieckich archiwów (m.in. protokół z posiedzenia BP KC KPZR z 10 grudnia 1981 r., notatnik roboczy gen. Anoszkina [polecam cały artykuł A. Dudka do ściągnięcia w PDF] - adiutanta marsz. Kulikowa) jak i czeskich oraz rumuńskich świadczą o tym, że Jaruzelski nie tylko nie próbował zapobiec interwencji sowieckiej, ale wręcz przeciwnie domagał się wkroczenia sowietów "z pomocą" gdyby akcja spacyfikowania "Solidarności" się nie powiodła. Wystarczy przytoczyć jeden cytat z rozmowy Jaruzelskiego z Kulikowem z 9 grudnia:

"[...] Robotnicy w zakładach pracy mogą strajkować. Tam panoszy się „Solidarność”. Partia w zakładach sama nic nie będzie w stanie zrobić. Jednak strajki są dla nas najlepszym wariantem.
Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady z wielomilionowym tłumem. [...]"

W takich słowach Jaruzelski kilkukrotnie podczas tej rozmowy wzywał swoich pryncypałów z Moskwy do udzielenia pomocy, jeśli to nie jest zdradą, to czymże jest zdrada?
Ostatnio edytowane przez JEDREK76 : 12.12.2012 o godz. 20:08.
Odpowiedz cytując