Ponieważ ostatnimi czasy nasiliło się tłumaczenie obecności TNT na szczątkach tutki za pmocą faktu że korzystali z niej wcześniej żołnierze transportowani do Afganistanu, dlatego warto chyba odnotować ten głos:
http://fakty.interia.pl/raport/lech-...u-154m,1871498
"Te same czujniki, które wykazały ślady trotylu na wraku tupolewa, nie wykazały nic podejrzanego, kiedy funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu badali samolot tuż przed startem 10 kwietnia 2010 roku - przyznaje w rozmowie z "Faktem" Dariusz Aleksandrowicz rzecznik BOR
Dodatkową sprawą pozostaje wiarygodność wcześniejszych badań dokonanych przez Rosjan, według których na szczątkach samolotu nie stwierdzono śladów materiałów wybuchowych.