lazy napisał(a):

Kryzys na rynku nieruchomości trwa już parę lat. Choć w 2008 go jeszcze nie było widać.
Natomiast teraz zbliżamy się do dna dołka. Widzę to bo z jednej strony właściciele zaczynają już nie wytrzymywać z cenami a z drugiej kupujący zaczynają wyciągać zawartość kieszeni na stół. Będzie bardzo ciekawa zima.
|
Ale "zbliżanie się do dna dołka" (pomijając już na ile to stwierdzenie jet prawdziwe) jest dokładnym przeciwieństwem "przegrzania" (które jest "szczytem górki" i to jeszcze przy spełnieniu paru innych warunków)

.
Cytat:
A która duża firma wykonawcza nie korzysta z podwykonawców ? Praktycznie wszystkie. Zresztą w przypadku budowy autostrad przez polskie firmy trudno mówić o jakimś wieloletnim doświadczeniu i to jest chyba jasne. Chodzi mi o to, że Poldim był firmą z tradycjami i doświadczeniem, mającą dobrą kadrę. Trudno ich porównywać z Radko czy DSS. A że finansowo przerosła ich skala kontraktu, złe zarządzanie i polska biurokracja doprowadziły do upadłości, no to mamy przykład polskiego piekiełka. Jaki był stopień zależności Poldimu od Trakcji Polskiej, tego nie wiem, więc się nie wypowiadam. Nie można wiedzieć wszystkiego
|
Ale ja nie odnosiłem sie do podwykonawców ale do tego co zaboldowane. Poldim mógł od biedy poradzić sobie ze średniej skali kontraktami na krajówkach (choć i z tym miewał problemy) ale budowania od podstaw autostrady ma się do tego typu projektów jak jazda polonezem do jazdy bolidem formuły I. I "polskie piekiełko" nie miało z tym nic wspólnego. Z takim potencjałem jakim dysponowali polegli by na kontrakcie autostradowym w każdym innym miejscu na świecie.
A jeśli chodzi o Radziwiłła i Poldim to pierwszy z brzegu link:
http://www.parkiet.com/artykul/1154377.html
edycja:
warto odnotować:
http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/...nsport,1871271
A teraz Platformiana walka z mową nienawiści i cytat: "Skoro w Smoleńsku był zamach, to Marta Kaczyńska wyłudziła 3 miliony złotych powiedział pana partyjny kolega. Wstyd panu za Andrzeja Halickiego?
- Ja się nazywam Sławomir Nowak. Musiałaby pani zadzwonić, albo zaprosić Andrzeja Halickiego.
Ale pytam się o słowa kolegi partyjnego. Wstyd?
- Ja nie znam tych słów. Ja ich nie słyszałem, nie znam całości kontekstu wypowiedzi.
Ja panu cytuję.
- No, ale ja mam taką zasadę, że najpierw muszę znać wypowiedź, żeby się do niej odnieść.
No to ja panu zacytowałam.
- No, ale całą rozmowę pani zacytowała, czy całą wypowiedź?
To był tweet, to był tweet jeden, wczoraj na Twitterze wrzucony. Wstyd czy nie wstyd? Pan też tak myśli?
- Nie w kategoriach wstydu. Myślę, że trzeba po prostu przeprowadzić prawną analizę tego rodzaju sytuacji. Ja nie znam się na prawie ubezpieczeniowym, czy zamach należy tak samo traktować jak nieszczęśliwy wypadek i myślę, że to Andrzej Halicki miał na myśli. Ale mówię, ja nie jestem specjalistą od ubezpieczeń. Musiałaby pani zapytać kogoś od ubezpieczeń. Jeśli Andrzej Halicki popełnił błąd, to pewnie on się z tego błędu musiał tłumaczyć, a jeżeli nie popełnił, to zachęcam do analizy od strony prawnej. Ja myślę, że ta jego wypowiedź też jest elementem zwracania uwagi...
Ja myślę, że to jest żenująca odpowiedź, ale musimy kończyć.
- Pani redaktor oczywiście ma prawo ocenić. Jak powiedziałem: ja nie oceniam w ten sposób wypowiedzi moich kolegów. Natomiast jasne jest to, że również przez takie dyskusje należy zwracać uwagę na dosyć absurdalną sytuację, w której w ogóle dyskutujemy o zamachu spowodowaną działaniem opozycji.
Jak widać nawet mainstream w chwilach nieuwagi potrafi trafnie podsumować taki bełkot.