Wyświetl pojedynczy post
martin_TSW
Member
 
Od: 10.2004
Skąd: Kraków - Piaski Nowe

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20242
Stary 07.12.2012, 13:24
Jeżeli chodzi o Poldim, to kadrowo i doświadczeniem daliby radę. Wykończyła ich skala kontraktu, głownie ze względu na kasę (niska marża, wzrost cen materiałów, brak pieniędzy i rosnące zadłużenie). Z krakowskich znanych firm upadł również Budostal - 5.

Były minister Grad ma dużą firmę projektową w Tarnowie, zarejestrowaną na żonę. Przed kilku laty głośna była sprawa związana z jej/jego firmą, która dostała projekt autostrady bez przetargu, Były też duże problemy z fachowym wykonaniem map lotniczych (b. duży kontrakt) przez tą firmę, na podstawie których można było starać się o dopłaty rolnicze.

GDDKiA to generalnie tragedia. U nich kilka lat można było dostać ciepłą, dobrze płatną posadkę nie mając żadnego doświadczenia, tylko znajomości. Teraz ostatnio jak widzę u nich oferty pracy, to nagle mają wymagania nieadekwatne do stanowiska i płacy (zresztą inne urzędy podobnie) - uprawnienia budowlane, duży staż w wykonawstwie / biurze projektowym, doświadczenie w urzędzie, język angielski itp. (generalnie wiedzą, że ludzie nie mają pracy, to sobie wymaganie mogą podnieść). I to jest najciekawsze, że dostają się i tak ludzie ustawieni. Za początków mojej kariery w branży, do urzędu szli ludzie najsłabsi (nietechniczni) lub którzy chcieli mieć ciepłą posadkę, pracę w wymiarze 8h, bez specjalnego wysilania się. Generalnie dobrych urzędników jest mało.
Wracając do kompetencji GDDKiA, słyszałem niedawno wypowiedź jej dyrektora, że teraz kontrakty będą realizowane w systemie zaprojektuj i zbuduj (mniej roboty dla urzędników, całkowite pozbycie się odpowiedzialności przez nich). Najlepsza była jego argumentacja - mają dużo kontroli z NIK-u i co chwilę im NIK wytyka nieprawidłowości - podał przykład, że w przedmiarze była zaniżona ilość humusu i obsiania trawą skarp w stosunku do tego, co trzeba było wykonać na budowie. Oczywiście jest to czepianie się bzdur (też to świadczy o kompetencji NIK-u), gdyż humus się szacuje i ciężko podać dokładną jego wartość na etapie projektu, zresztą ta wartość jest bardzo mała w stosunku do całej inwestycji. Takie typowe urzędnicze czepianie się, nie mające nic wspólnego z istotą problemu. System zaprojektuj i zbuduj dodatkowo spycha wiele firm projektowych na margines.

Wklejam ciekawy link do filmu przedstawiającego istotę problemu:
http://edroga.tv/rozne/relacje/315-b...wej-hossy-cz-i
Ostatnio edytowane przez martin_TSW : 07.12.2012 o godz. 13:34.
WIERNOŚĆ NA WIEKI