Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#22590
Stary 29.11.2012, 21:32
wolfy napisał(a):Wyświetl post
OK, ale my gramy beznadziejnie i zdobywamy punkty mocno fartownie, a Górnik gra naprawdę mądrze i ładnie dla oka - dlatego jest chwalony. Żadnego spisku tu nie ma.

Jeżeli mam wskazać klub którego gra nie przyprawia o ból zębów to będzie to zwykle ekipa Nawałki, co wcale nie znaczy że są jakimiś ligowymi killerami.
W stosunku do Górnika bardziej stosowny byłby czas przeszły. Najpierw zaczęli gubić pewność w wynikach, ale jeszcze ciułali punkty, teraz to ani nie grają nic dobrego, ani nie punktują. Inna sprawa, że mają w składzie takiego Olkowskiego. Jakby gość umiał grać w piłkę, to by miał teraz z 10 bramek, nie ma nawet jednego trafienia. Od Ollkowskiego ich gra nie zzrobiłaby się lepsza, ale pewnie mieliby kilka punktów więcej.

U nas w lidze rządzi przypadek, wyniki zależą od przypadku i mistrzostwo zależy od przypadku. To, że ktoś jest aktualnie gdzieś wyżej w tabeli, albo notuje jakąś passę zwycięstw, oznacza tylko, że mu się farci, nic więcej. Bo ogólnie to we wszystkich klubach jest podobny poziom żenady i beznadziei, a przede wszystkim bumelanctwa i opierdalania się piłkarzyków.

Ile zwycięstw przyfarciło się w tym sezonie Lechowi? Ile Widzewowi? Ile nam? Ile punktów ktoś zgubił, bo miał pecha - ktoś się potknął, bramkarz puścił szmatę, sędzia zrobił wielbłąda? Umiejętności w tym wszystkim niewiele, w większości sieczka w środku pola. Czasem ktoś próbuje pograć dołem jak Górnik, ale weny starcza na 3-4 kolejki.

Taki najbardziej znamienny przykład - co znaczy fart w naszej lidze. Śląsk Lenczyka i Śląsk Tarasiewicza. Przez pewien czas ci sami piłkarze, wyniki diametralnie różne. Paradoks polega na tym, że to Śląsk Tarasiewicza grał w piłkę, a Śląsk Lenczyka grał polską myśl szkoleniową. Tylko Śląsk Tarasiewicza tracił głupie bramki, marnował setki, trafiał na strzały życia rywali itd. A Śląsk Lenczyka miał nieprawdopodobnego farta - rykoszety, piłki wciskane po kotłach ze stałych fragmentów gry, a jak przeciwnik miał sytuacje, to celował po trybunach. Punkty przychodziły, chociaż sposób gry Śląska wcale ich nie gwarantował. Teraz skończył się fart Śląskowi i nagle jest bardzo przeciętnie. A przecież wiele nazwisk na boisku pozostaje tych samych, w żadnym momencie w kadrze Śląska nie doszło do prawdziwej rewolucji.
Zapraszam na mojego piłkarskiego bloga - Futbol Totalny
Odpowiedz cytując