Lukasz napisał(a):

|
Cóż Wolfy, niefart. Widać źle się zrozumieliśmy - moja teza jest taka że panaceum na bolączkę finansową klubu są pikniki. Wydaje mi się iż innej drogi nie ma. Oparcie bytu klubowego na frekwencji bywalców C uważam za chybiony pomysł i drogę donikąd. Frekwencja stanowi tylko mniejszą część dochodu większości normalnych klubów - większość to sponsorzy i dochody z 'koszulek'. Dlatego boli podejście do klubu per 'Wisła to My'. Obecny stan rzeczy nie sprzyja inwestycji i moim zdaniem żadnej inwestycji in plus ze strony Cupiała spodziewać się nie należy.
|
Mistrzu, dawaj cytat w którym widzę problem w piknikach.
A jeżeli nie potrafisz znaleźć, to przyjmij do wiadomości, że przekaz zawarty w moich postach brzmi (w skrócie): obecnie pikniki nie zaszczycą Reymonta w ilościach większych niż fanatycy. Nie będę powtarzał z jakich powodów, ale wina leży po stronie klubu.
To, że przy okazji geniusze w Wiśle poszli na noże z najwierniejszymi sympatykami to już jakiś zupełnie nowy poziom abstrakcji.
Nie chodzi o to, żeby kibiców z innych sektorów olewać, stwierdzam raczej, że nie widzę ze strony klubu starań mających na celu ich przyciągnięcie.
Poziom sportowy - dno.
Standardy czystości - nieistniejące.
O obsłudze w Wiślackim Świecie, który to przecież jest miejscem pierwszego kontaktu nowego kibica z klubem napisano już chyba dość...
Klub sam przy każdej możliwej okazji pokazuje, że ma na pikników wywalone z góry na dół. Na fanatyków zresztą też.
Jeżeli twierdzisz, że lepiej grać na pustym stadionie, to życzę powodzenia. Ciekawe czy dzięki temu przybędzie transmisji z Canal+ z udziałem Wisły.
Kompetencja ludzi zarządzających klubem poraża...