Wyświetl pojedynczy post
eye63
Senior Member
 
 
Od: 06.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#60877
Stary 27.11.2012, 11:37
cfa napisał(a):Wyświetl post
Właśnie Garguła nie miał problemów w momencie zakontraktowania, ale tu chyba działa coś w rodzaju klątwy łysego, Jirsak też był wyróżniającym się zawodnikiem czeskiej młodzieżówki, przyszedł do Wisły i nie spełnił oczekiwań. Łobodziński już przestał niby grac w Zagłębiu jak przychodził. Fredriksen przed Wisłą pogrywał w silnej duńskiej drużynie.

Nie ma bata ja tu widzę klątwę łysego
Generalnie kolejne okienko się zbliża, a tutaj znów testy ... bramkarzy. Mógłby przywieśc kontener piłkarzy z azji czy afryki na testy, ale gości na różne pozycje bo co tylko po bramkarzach ? No i byłaby szansa, że w tym kontenerze przyjechałby nowy Kalu Uche.
Łysy i Łysy, problemem nie są nietrafione transfery, problemem jest brak dobrych dla równowagi. Każdy dyr. sportowy się myli, ale jeśli myli się mniej, to jest po prostu lepszym dyrektorem. W tych czasach o których mowa, Bednarz zrobił wszystko jak należało.

Tzn. Klub sobie zaczął pogrywać z Kosowskim, a Kosowski z klubem - stąd ściągnięto najlepszego prawoskrzydłowego w lidze. Tak, wiem że pół roku w Zagłębiu głównie już siedział, ale wcześniej przez rok grał wyśmienicie (jak się okazało, pasowało do taktyki Miedziowych, do naszej już nijak) i trzeba przypomnieć, że w kadrze mecze za Beenhakkera miał naprawdę dobre. Błąd Bednarza polegał na tym, że bez większego zastanowienia przywalił pięcioletni kontrakt z bajońską kwotą na pensję. Mniemam jednak, że decyzja o zastąpieniu Kosy poszła z góry.

Druga sprawa Jirsak. Jak dla mnie od czasów Szymkowiaka nie było piłkarza, który potrafił tak niekonwencjonalnie posłać prostopadłą piłkę. Te pierwsze mecze u nas zdradzały oznaki sporego talentu, ale nie pasowały do koncepcji Skorży. Talent stanął w miejscu, a nawet może i walory piłkarskie się cofnęły, no i znów dupa zbita.

Wreszcie Garguła. Garguła był zakontraktowany w zimie przez Wisłę, można było wyłożyć jakąś tam kwotę Bełchatowowi i grałby u nas. Zdecydowano się jeszcze zaoszczędzić i poczekać pół roku, po czym niedługo później Garguła doznał pamiętnej kontuzji, po której do prawdziwej formy nie wrócił już nigdy. I tutaj jest po Łobodzińskim kolejna wielka wina Bednarza, bo jak się bierze pół roku z nadzieją, że nic się nie stanie, to znając prawa Murphy'ego...

O Frederiksenie i jego pogrywaniu w jakże silnej duńskiej lidze... Szkoda słów. Niemniej prawda jest taka, że najtrudniej sprowadzić dobry szrot. Nie potrafił tego ani Valckx, ani Mielcarski, ani nie potrafi tego Bednarz.
Odpowiedz cytując