wtrącę się bo nie rozumiem jednej rzeczy,
wytłumacz mi, piszesz ze nie przychodzą dla znajomych, bo "jest piłka", nie dla atmosfery, tylko dla Wisły. wiec czym dla nich jest Wisła? wpadnięciem na stadion na 90minut i patrzenie się w krzesełko lub jupiter, czy może wygodne miejsce do poczytania książki ze słuchawkami na uszach, byle nie słyszeć tych niegrzecznych dzieci lub złych kiboli

? bo skoro nie dla nawet piłki, to nie mam już innego pomysłu, przyznam szczerze ze gdyby nie ci ludzie na Wiśle, gdyby nie to co się dzieje na stadionie, w około niego, na hali, dawno bym już miał gdzieś chodzenie na mecze, bo straciłyby jakikolwiek sens
FraMat napisał(a):

Widzisz, nie znasz mnie, nie znasz mojego życia (pewne dłuższego niż twoje), nie znasz moich poglądów (choć w politycznym są chyba wyraziste) a robisz to, co nosorożec z żyrafą w grafice Mleczki.
http://ecsmedia.pl/c/obywatelu-nie-p...ext8251611.jpg
Poza tym nie umiesz czytać.
Napisałem:
- nie po to, by zobaczyc PIŁKĘ (a Ty mi wmawiasz, że dla mnie jest wazna pileczka)
- nie po to, by fascynowac się poziomem sportowym (a Ty że ważne sa dla mnei wygrane meczyki)
Nie pisałem o kiełbasce i coli (a Ty mi to wciskasz).
Masz pojęcie w ogóle co to jest łżeelita? Wiesz co oglądam, a czego nie? Łatwo jest rzucać inwektywami zwłaszcza kiedy zamiast inwektyw nie ma się niczego sensownego do powiedzenia.
Nie chcę na stadionie opery czy teatru. Ale nie chcę też zachowań, które sprawiają, że nigdy nie przyprowadzę tam dzieci, czy choćby znajomych, których chciałbym przyciagnać na Wisłę, ale wiem, że po 10 minutach takiego "spektaklu" na trybunach stwierdzą, ze nigdy więcej tu kasy nie zostawią.
Uwagi o donoszeniu litościwie pominę. Głodnemu pewnie chleb na myśli.
|