Prosta zależność jest w tej tykającej bombie.
Młode japiszony zaczynają odczuwać co się dzieje na rynku pracy i "z rozkoszą" przystają na coraz to nowsze rozkazy wychodzące od zwierzchników, czy po okresowej rozmowie z HR-owcami (inc. dodatkowe bezpłatne nadgodziny, czy "prace domowe").
Wiedzą, że w przypadku potknięcia się, czy jakiejkolwiek skargi (ostatnio panuje moda na donosy i "mobbing" co stwierdzam ogranoleptycznie) założony już na szyję "stryczek kredytowy" zacznie się zaciskać, a dla osoby żyjącej na "odpowiednim poziomie", czyli zwięźle mówią ponad stan wystarczą 2-3 miesiące, aby zostać zaszeregowanym do niższej klasy społecznej i wypaść z towarzystwa.
Spadające obroty w znacznej liczbie branż są skutkiem wyhamowywania konsumpcji i większej wstrzemięźliwości podmiotów gospodarczych oraz inwestorów prywatnych co mocniej zaczęto odczuwać po ojrowo-wakacyjnym chilloucie. Nie oszukujmy się, ale to nie zwykłe szaraki, czyli Kowalscy kupujący okazyjne LCD-ki sprzed 5 generacji od LG, czy Samsunga za 1500 zł raz na kilka lat napędzały konsumpcję, ale głównie nowobogaccy, którzy skusili się na dziesiątki tysięcy iPadów, setki tysiące tabletów, czy miliony smartphonów przy czym wymieniali te ostatnie raz na kilka miesięcy. Na jeden tv Kowalskiego przypadało pól tony gadżetów Iksińskiego. Kółko się kręciło, ale przestaje się kręcić.
Porównałbym ta całą zależność do łańcucha pokarmowego:
Producenci => Konsumenci I rzędu => Konsumenci II rzędu => Konsumenci III rzędu => Destruenci
Producentami są wielkie korporacje tj. Jeronimo Martins (potocznie zwany Biedronką), którzy zarabiają kokosy na niskiej świadomości społecznej i pędzie za "tańszym" produktem
Konsumentami I rzędu są średni przedsiębiorcy, którzy wyciągają swoją marżę na kooperacji z producentami i puszczaniu towarów oraz usług dalej.
Konsumentami II rzędu są mali przedsiębiorcy pełniący często rolę końcowego dostawcy towaru, który skapnie ochłap po przejściu całego procesu produkcyjno-dystrybucyjnego.
Konsumentami III rzędu jesteśmy "My" obywatele i klienci indywidualni nieświadomi co czeka za rogiem.
Destruentami ja nazywam wszystkie instytucje żerujące na ludzkiej naiwności i nieszczęściu (też się zdarza), do których ja zaliczam zarówno banki, parabanki, doradców finansowych, a także firmy windykacyjne oraz wszystkich żywiących się resztkami o konsumentach III rzędu, w tym państwo - szczególnie.
Edit: Drozd naprawdę jesteś świadomom tego, że wyzywając Gwiaździstego od głupków (sądzę, że nie ma działki pod Paryżem i nie dostaje za nią dopłat bezpośrednich) nie zyskasz sobie zwolenników?

Edit 2: Coś słaby ten etat jak płacą mi tylko za to, aby wpaść raz na jakiś czas na forum. Chyba w kasie Tuska musi świecić pustkami.