Swoją drogą skoro ten cały Binienda jest taki cienki, że żaden z członków komisji Millera (i nie tylko) nie chciał poświecić mu nawet 5 minut na merytoryczną dyskusję, to jakim cudem państwowy LOT zdecydował się na zakup samolotu, przy silniku którego majstrował ktoś o tak wątpliwym autorytecie naukowym jak Binienda

Czy to nie jest narażanie polskich obywateli na niebezpieczeństwo

Się pytam poważnie !!
Skoro Binienda wg kół rządowych, i nie tylko, bredził w sprawie Smoleńska to skąd pewny swego rząd ma pewność, że podobnych bredni nie popełnił podczas prac nad silnikiem Dreamlinera
