Bambo1906 napisał(a):

Tak sobie myślę. Ty tak poważnie?
Rok bodajże 2008 (nie chce mi się sprawdzać)
Garguła - najlepszy ofensywny pomocnik w lidze, świetny przegląd pola, bardzo dobre prostopadłe podanie.
Łobodziński - kapitalna runda, ale tu się mogę częściowo z Tobą zgodzić. Miał sezon konia, coś jak Zieńczuk przed odejściem.
Jirsak - jeden z wyróżniających się graczy w czeskiej lidze, bardzo dobre recenzje, bodajże jedno z odkryć sezonu (też dokładnie nie pamiętam)
Nie chcę bronić Łysego, a ni tych transferów, lecz jest jedno ale... W tamtym momencie te transfery były jeżeli nie kapitalne, to przynajmniej bardzo dobre. To tak jakby Messi przeszedł do Man United nie poradził tam sobie (albo jak Guła, złapał ciężką kontuzję), a Sir Alexa by za to wyje*ali na zbity pysk z klubu za słabe transfery
|
Te transfery nie były kapitalne, nie były nawet dobre, bo były autorytarnymi decyzjami Księgowego. Łysy sprowadził Gargułę na pół roku wcześniej podpisując z nim kontrakt, pomimo świadomości, że "Żujek" zmaga się z kontuzjami. Łobodzińskiego też sprowadził tak ad hoc, podobnie zrobił z Jirsakiem. Sprowadził tych piłkarzy, bo byli na fali. Transfer Jirsaka to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Wyobrażasz sobie sytuację, gdy Bednarz sprowadza piłkarza za grubą gotówkę, po czym Skorża sadza go na ławie? Trzeba być kompletnym dyletantem, by nie sprawdzić piłkarza pod jakimkolwiek innym kątem. Ja pamiętam tą sytuację do dziś. Jirsak był "odkryciem" jakichś młodzieżowych Mistrzostw Europy. Miał efektowne strzały z dystansu. Sam wpadł mi w oko. Jednak problem jest taki, że piłkarz to nie warzywo, by widzieć od razu czy jest zepsute czy też nie. Wchodzą w grę inne czynniki. Bednarz - a właściwie księgowy - jest tylko "dobrym negocjatorem", ale kwestie pozaboiskowe pozostawia bez głębszego roztrząsania. Jak już ktoś napisał - może Valcx wydał dużo pieniędzy na zawodników, ale to byli dobrze poukładani ludzie, doskonale realizowali założenia taktyczne, które zaordynował im Maaskant.
Dla mnie Bednarz jest nikim. On nie patrzy na piłkarza przez jakikolwiek inny pryzmat aniżeli pieniądze. A niestety inne elementy też, przed podpisaniem kontraktu, trzeba sprawdzić, by nie trafić na minę.