MatMario napisał(a):

|
A wyglądali dobrze jak zdobywali mistrzostwo? Bo z tego co pamiętam to graliśmy nieziemską pyte. Z pucharu wyjebalo nas pbb, zresztą u nas na stadionie wygrywając. W lidze też raczej byliśmy śmieszni niż groźni.
|
Wg milosza zdobycie MP to sukces sam w sobie tak niebywały, że gry krytkować nie wolno. Kij z tym, że grała Wisła wtedy pytę i przegrała 8. spotkań i wiadome było, że z taką grą sukcesy mogą być tylko przypadkowe ale nic to - trza się tylko cieszyć. Jasne, że fajnie było pójść na fetę ale już wtedy trzeba było mieć świadomość, że ten wynik jest ponad stan. Może nie tyle ponad stan finansowy bo wtedy kasa była na walkę o MP ale sportowy bo naprawdę jak na jak mistrza Wisła była zwyczajnie słaba.
Były sezony, że z taką grą nie załapalibyśmy się na podium a że akurat wszyscy grali beznadziejnie to MP zgarnęła najmniej beznadzieja Wisła. Mam wrażenie, że chłodniej podchodziło się do MP zdobywanych miażdżącą przewagą mając świadomość, że MP to obowiązek a na sukces to czekamy z niepewnością w pucharach europejskich. Z niepewnością bo bywało tak, że nie mieliśmy w lidze godnego rywala na którym można się było sprawdzić. Tak naprawdę nie wiadomo było jak mocna jest tamta Wisła np 8-9 lat temu. Fajnie jest zdobywać MP zawsze, bez względu na okoliczności ale
okoliczności zdobycia ostatniego MP zwyczajnie nie nastrajały optymistycznie na następny sezon. Słaba liga, słabi rywale, słaba gra... Tak to wyglądało. Raz się może się udać zdobycie takiego MP ale żeby zdobywać MP regularnie nawet tak słabej ligi to potrzeba jednak troszkę jakości. Wisła miała tą jakość w poprzednich latach. Nie miała jej w sezonie 2010/11 dlatego nie zdziwiło mnie 7. miejsce rok później.