Przed kilkoma godzinami wróciłem z Warszawy, kilka zdań na jego temat.
Frekwencja - ogromny tłum. Ciężko określić bez szczegółowych badań ile było rzeczywiście ludzi. Organizatorzy na końcu mówili o 100 000, moim zdaniem to jednak jest przesada - stawiam osobiście na granice +/- 50 tysięcy. To i tak sukces. Jednak poczekajmy jeszcze kilka dni na bardziej 'chłodne' relacje
Na placu przed PKiN byłem na samym czele marszu. Nie podobały mi się dwie sprawy - zbyt duże eksponowanie flag ONR oraz zbyt dużo ludzi o ubiorze odbiegających od norm świętowania (mam na myśli wszelkiego rodzaju kominiarki). Oczywiście, to był może 1% ogółu manifestantów, ale czasem warto się zastanowić, czy ktoś tu jeździ dla mocnych wrażeń, czy dla świętowania niepodległości. Nie widziałem potrzeby, aby w dniu tego święta, trzeba było mieć ubrane kominiarki wśród swoich ludzi. Zero zagrożenia, fajna atmosfera, wówczas jeszcze bardzo spokojnie. Rozumiem zakrywanie twarzy, gdy policja zaczęła prowokować i wszczynać niepokój, ale w momencie gdy jest pełen spokój i radosny klimat to szereg ludzi w kominiarkach jest dla mnie odpychający.
Słówko rozwinięcia jeszcze o eksponowaniu symboli ONR oraz dlaczego uważam, że było ich za dużo. ONR miał więcej flag z falangą na zielonym tle, aniżeli w narodowych barwach. Rozumiem, że ONR jest współorganizatorem, nie mam nic przeciwko aby powiewały ich symbole, ale niech to będzie w granicach zdrowego rozsądku. Jakiego rozsądku? Doskonale to pokazała Młodzież Wszechpolska, drugi ze współorganizatorów

Eksponowanie było zachowanie w zdecydowanej równowadze, jak były emblematy to większość z nich była w barwach biało-czerwonych - bardzo słusznie, MW pokazała się z bardzo dobrej strony. Propsy.
Policyjna prowokacja tylko pokazuje, w jakim chorym państwie żyjemy. Osobiście na własne oczy widziałem tajniaków w kominiarkach, potem zaczęły pojawiać się filmiki i zdjęcia dowodzące jak tajniacy brali czynny udział w atakowaniu umundurowanych (którzy zresztą też rzucali w manifestantów, m.in... racami - umundurowani !!!). Wówczas działa już psychologia tłumu, emocje - zamieszki zostały całkowicie wywołane na życzenie policji. Albo banda amatorów, albo banda prowokatorów. Nie ma innej opcji. ŻENADA.
Marian Kowalski, rzecznik ONR - facet jest wielki. Gdyby nie on, to moim zdaniem Marsz by nie dotrwał. W absolutnie krytycznym momencie, gdy wśród tłumu zaczęła pojawiać się mała panika (głównie kobiety, dzieci) wziął mikrofon do ręki i kierował tłumem. W ciągu 10 min zrobiło się spokojnie, a Marsz ruszył dalej. Świetna robota! W przeciwieństwie do swojego poprzednika z mikrofonem (nie wiem kto to był) spisał się na medal. Poprzednik krzyczał do mikrofonu "policyjna prowokacja!!". Co z tego, że miał rację? W tym momencie nie o to chodziło. Chodziło o bezpieczeństwo ludzi, a te było zagrożone. A takie okrzyki ze strony organizatora jeszcze bardziej rozwścieczały tłum na policję... Dobrze, że wyraźnie poirytowany M. Kowalski wziął sprawy w swoje ręce i poprowadził ludzi. Fantastyczny człowiek. Wspaniała robota.
Porównanie z poprzednim Marszem? Było bardzo podobnie. Może bardziej mi się podobało rok temu, ale to pewnie z tego względu, że wówczas byłem 1 raz i nie wiedziałem czego się spodziewać... Tu już człowiek obyty to i elementu zaskoczenia nie było

Miałem wrażenie, że w tym roku było trochę mniej rodzin z dziećmi.
Przemówienia końcowe - świetne przemówienie M. Kowalskiego oraz K. Bosaka. Winnicki również poprawnie. Z kolei przemówienie Holochera z ONR odebrałem jako bardzo populistyczne.