WISŁAZWE napisał(a):

Zgadzam się.
Zmiany Kulawika nietrafione za późno zrobione.
Druga żółta dla Michała Szewczyka wzięta z dupy, mam nadzieję, że się odwołamy od tej decyzji.
Jakbyś drogi Łukaszku bardziej profesjonalnie podchodził do swojej gry to te zwycięstwa by były. Gdyby wszyscy Wiślacy byli profesjonalistami to nie bylibyśmy na dnie tabeli.
|
Kulawik zachował sie niczym Smuda na Euro w kwestii zmian.
Chrapek od 60 minuty nadawał sie do zmiany - wychodzimy z kontrą, a ten niestety nie miał sił aby pociągnąc piłkę lewym skrzydłem.
Gramy 11-na 9 a za Sikorskiego wchodzi nie do końca sprawny Sobolewski (WIlk dostał żółtko - może chodziło o to, żeby Sobola kopnęli i nie zagrał ze Śląskiem


)
Aż prosiło się wypuścić za CHrapka QUioto, który miałby siły na dalsze bieganie, a za Sikorskiego Ilieva, który mógłby robić to co umie najlepiej - czyli kiwać się i wozić po boisku - tym bardziej że miejsca było dużo.
Zamiast tego wchodzi Sobol (czyli bronimy dalej wyniku) a później młody Szewczyk, który łapie 2 żółtka w odstępie kilku minut, przy czym 2 żółtko za pogilgotanie kolesia (SIC !!!!!!!!!!!!)
Quioto wpuszczony w 91 minucie nawet piłki nie dotknął.
Przy bramce Korzym totalnie odpuszczony przez Fredriksena....
Komentator Olbrycht nadaje się do pieprzenia na płycie boiska, a nie do komentowania - jego teksty dotyczące oparcia się przez Chaveza na Stano jako pewnego karnego w odniesieniu do wy.......enia sie Stano na nogi Genkowa (musimy przanalizować tę sytuację) było wkurr... a jeszcze wtórujący mu Mielcarski. Grzesiu jak masz problem z WIsłą - to daj sobie z komentowaniem jej meczów.
Korona powinna dostać conajmniej 3 bramki, a twierdzenie, że sędzia robił wszystko dla Wisły, jest śmieszne, bo za faul Janoty czerwień była słuszna, kartki dla Jovanovicia w gruncie rzeczy też, a Szewczyk dostał 2 żółtą prawktycznie za nic.
Odwołania od kartki Szewczyka się nie spodziewam, skoro od kartki WIlka nikt się nie odwołał (mecz z Widzewem) to cudów sie nie spodziewam....
Liczyłem że mecz z Koroną będzie czymś takim jak mecz z Cracovią za Maaskanta (2010) czyli odbiciem od dna, i w pewnym sensie był- tylko, że tam w 94 minucie strzeliliśmy bramkę na miarę wygranej a tutaj straciliśmy frajersko bramkę na miarę wygranej i 2 punktów.
Psioczenie za ten mecz na Genkowa jest troche na wyrost - nie miał padaczki, a jak mu Stano wypieprzył się na nogach to mnie była to statystyczny pad.
Koroniarze strasznie grają twardo - ale niestety jak przeciwnik gra twardo to płaczą jak płaczki. Korzym zaliczył na początku 2 symulki centralne - i dziwię sie że sędziowie na tego paralityka dają się jeszcze nabrać....
Słowem banda frajerów, ale Śląsk w sobotę grał jeszcze gorzej niż Korona....