Wyświetl pojedynczy post
thechris
Senior Member
 
 
Od: 08.2003
Skąd: Somewhere between nowhere and goodbye

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#60682
Stary 11.11.2012, 00:46
FraMat napisał(a):Wyświetl post
LE to jedyne, jak na razie i chyba na długi czas jeszcze, miejsce, gdzie polskie drużyny, a także jakiekolwiek drużyny z jakiegokolwiek biedniejszego piłkarsko kraju, mają możliwość sportowej rywalizacji i weryfikacji swojego poziomu z drużynami z najmocniejszych lig europejskich.
Byłoby jedyne gdyby było sensownie zbudowane. Lecz nie jest.

FraMat napisał(a):Wyświetl post
Rozumiem, ze thechris krytykuje LE i jej poziom chcąc zdyskredytowac w ten sposób jakiekolwiek osiągnięcia Wisły w tych rozgrywkach, a przez to zdyskredytowac pracę Stana i Roberta. Bez sensu.
Niczego nie muszę dyskredytować. Stan, Robert i kopacze sami się zdyskredytowali lekceważąc Odense i ...lekceważąc LE, które pomimo beznadziejnego kształtu powinno być traktowe na maksa od 1 meczu a nie od któregoś tam.

FraMat napisał(a):Wyświetl post

Właśnie rozgrywki grupowe, możliwość zagrania z kilkoma rywalami z mocniejszych lig, zamiast odpadnięcia od razu po pierwszym dwumeczu, sprawia, że poziom sportowy drużyn z biedniejszych piłakrsko krajów, może się podnosić.
Właśnie widzimy i odczuwamy na własnej skórze o ile "poziomów sportowych" się podniósł klub przy R22 świeżo po wielkich sukcesach w LE.

FraMat napisał(a):Wyświetl post

Inną zaletą rozgrywek LE jest możliwośc zdobywania punktów do rankingu.
Ciekawe dlaczego Wisła nie myślała o rankingu lekceważąc Odesne? Dlaczego Legia nie myślała o rankingu odpuszczając mecz w Izrealu? Dlaczego Twente przyjechało częściowo drugim składem i z trzecim bramkarzem raczej nie myśląc o rankingu? To samo Fulham... No dobra, ostatecznie Wisła zdobyła ileś tam punktów no i co z tego...? Poza tym, że po reformach Platiniego rankingi nie mają takiego znaczenia jak dawniej.

A teraz meritum:
Kiedyś nie było grup, było mało meczy i mało punktów do zdobycia. Mocne kluby jak Wisła 10 lat temu mogły się wybić. Teraz są grupy w LE, jest dużo meczy i mnóstwo klubów zdobywa mnóstwo punktów... Wszystko się rozmywa. Trudniej a nie łatwiej się wybić więc jaka tu zaleta? A najbardziej żenujące jest to, że mnóstwo klubów zdobywa te punkty w meczach pół-towarzyskich, odpuszczanych itd. Dlatego protestuje przed tą formą rozgrywek bo jest ona bez sensu. Mecz-rewanż i słaby odpada. Tak było uczciwiej na tym poziomie rozgrywek.

To, że ktoś Was zaprasza do jakiejś restauracji to nie oznacza, że musicie jeść wszystko co Wam podają. LE to jest zwykły piłkarski fast food całkiem ładnie opakowany. Oczywiście można sobie wyobrazić gorsze rozgrywki (i lokale z jedzeniem) i generalnie LE nie jest aż tak fatalne. Jest całkiem fajne ale w mocno ograniczonej ilości. Niektórzy tak wyolbrzymiają wartość tego zbyt rozbudowanego czegoś jakby z zapartym tchem obserwowali zmagania Neftchi Baku i Mariboru... Do Was piszę, przyznajcie, że nie obserwujecie. W tych rozgrywkach naprawdę nie ma niczego nadzwyczajnego czym by się tu można podniecać. Owszem, zdarzają się wyskoki jak Porto, Atletico czy Athletic ale cóż... puchar się odbywa więc muszą być bohaterowie. Gdyby Cupiał jarał się LE jak niektórzy z forumowiczów to powinien klaskać uszami, że wyszliśmy z grupy i chcieć powtórki. Wszystkie ruchy w klubie mówią mi co innego. Cupiał najwyraźniej nie gustuje we fast-foodach. Odczytuje to w taki sposób, że Pan właściciel ma zeszłoroczne wyniki w LE w bardzo głębokim poważaniu, może obejrzał mecze a może sprawdził wyniki w telegazecie ale w każdym razie, prawdopodobnie dopiero awans do półfinału tych gównianych rozgrywek uznałby za wynik warty uwagi i reakcji... Natomiast zareagował na wynik derbów i zrobił w klubie porządek.
Ostatnio edytowane przez thechris : 11.11.2012 o godz. 01:22.
Odpowiedz cytując