Wyświetl pojedynczy post
thechris
Senior Member
 
 
Od: 08.2003
Skąd: Somewhere between nowhere and goodbye

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#60602
Stary 07.11.2012, 21:56
Wisła odniosła taki olbrzymi sukces, że nawet nie wiadomo kiedy stała się średniakiem ligi. Chociaż po wynikach można to w miarę precyzyjnie określić. Początki olewactwa i braku profesjonalizmu dało się zauważyć jeszcze w tym jakże wspaniałym sezonie mistrzowskim (całe 56 pkt) kiedy to zaraz po odśpiewaniu słynnej piosenki zespołu Queen, Wisła przegrała 0:2 z Legią i 0:2 z Polonią. To były zalążki tego co dziś jest na porządku dziennym. Przełomowym punktem była oczywiście ligowa porażka w derbach. Czyli kiedy to wg milosza Wisła "podbijała Europę" to dokładnie w tym samym momencie przegrywała w lidze z taką Cracovią (I-ligowy poziom) i własnie stawała się ligowym średniakiem. Teraz nawet ciężko Wiśle do tego środka tabeli się wdrapać ale już mniejsza z tym. Tak jak napisałem w poprzednim poście, ważny jest punkt odniesienia. Jeśli klub odpada z Levadią czy Qarabgiem to jasne jest, że jeśli wygra z kimkolwiek to będzie to jej największy (za przeproszeniem) sukces... Tylko pisanie tego wyrazu pogrubioną czcionką i z nie wiadomo jak wielką dumą to jest zwykła megalomania. Wisła osiągała tak żenujące wyniki w europejskich pucharach, że można ją porównać np. do początkującego łyżwiarza. Facet zakłada łyżwy i wyrżnął się raz na prostej (Vaalarenga) potem znowu się wyrżnął w drodze na lodowisko (jeszcze Azja... Qarabag, a gdzie tam puchary europejskie) a potem znowu na prostej (Levadia). To, że łyżwiarz w końcu dojechał do pierwszego zakrętu i dopiero tam zarył w bandę nie czyni z niego bohatera. Bo mniej więcej taki to wielki sukces odniosła Wisła. Wyrżnęła się na pierwszym zakręcie zamiast na od razu na prostej... Sukces...

Pomijam wartość sportową takich rozgrywek jak Liga Europejska. Dla mnie większość meczy w tym żałosnym projekcie to mecze towarzyskie lub pół towarzyskie i wiele drużyn gra tam z przymusu. Np. takie Fulham nie mówiąć o MU czy MC, które tylko kombinują jak tu najszybciej odpaść. Oni naprawdę mają w dupie starcia z takimi klubikami jak Wisła czy teraz Inter Baku.

Wartość sportową tych rozgrywek najlepiej opisał Louis Nicollin, właściciel mistrza Francji, Montpellier -

My i mistrzostwo? Niemożliwa kombinacja. Ale martwi mnie fakt, że koniec końców możemy zagrać w Lidze Europy. A to takie gówniane rozgrywki - mówił przed kilkoma miesiącami wstrzymując oddech. Dziś wreszcie może odetchnąć z ulgą.


milosz, przejdź na pasach na zielonym świetle, nie potknij się o krawężnik i ogłoś swój wielki sukces.
Ostatnio edytowane przez thechris : 07.11.2012 o godz. 22:02.
Odpowiedz cytując