|
Dokładnie, zgadzam się w zupełności z Craschem. Co z tego, że przyjdzie jakiś młody chłopak w wieku 10 lat do jakiegoś klubiku z wioski, w którym przez cztery lata będzie mu rzucana piłka, a on będzie za nią biegał. Że zdolny, albo rodzice zaradni - wciągną go do klubu, gdzie od 14 do 20 roku życia zostanie wyszkolony. "Wychowany" do gry w piłkę na odpowiednim poziomie. Sądzę, że tak właśnie należałoby rozpatrywać kwestię wychowanków.
|