Wyświetl pojedynczy post
thechris
Senior Member
 
 
Od: 08.2003
Skąd: Somewhere between nowhere and goodbye

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#60558
Stary 06.11.2012, 00:13
Pomyśleć, że wystarczyło nie przegrać z tą Cracovią, którą lali wszyscy równo... Można zrozumieć porażkę w el. LM, można zrozumieć klęski po 4:1 w LE, można nawet przełknąć choć z bólem odpuszczony mecz i porażkę na Łazienkowskiej ale na miłość boską... jak można było przegrać wtedy nawet z Cracovią? Może wtedy jakby nie ta klęska w derbach to Maaskant by się nie wygłupił na konferencji prasowej i może nie zostałby postawiony na nim krzyżyk. Być może opcja holenderska by przetrwała.

Niestety pierwsze symptomy gwiazdorstwa drużyny za czasów tzw. opcji holenderskiej lub holenderskiego eksperymentu były widoczne jeszcze w sezonie mistrzowskim. Sezon mistrzowski, olbrzymi sukces.... tytuł, feta, fajnie. Tylko trzeba popatrzyć jak wtedy Wisła grała i jak grali inni. Legia i Lech - po 11 porażek w sezonie czyli tyle samo co 11 w tabeli Zagłębie. Wisła - 8 porażek... dość dużo jak na MP. "Mistrza się nie sądzi" to jeden z najgłupszych kontrargumentów. Wracając do pierwszych oznak gwiazdorstwa w ekipie Maaskanta to mam na myśli olane totalnie dwa mecze po zapewnieniu sobie MP...
Legia - Wisła 2:0
Wisła - Polonia 0:2

To jest mistrz? Jak się okazało w następnym sezonie te dwa odpuszczone mecze weszły dość głęboko w umysły kopaczy... Przyzwyczajenie do porażek nie wróżyło nic dobrego i po porażce ze słabiuteńką Cracovią nastąpiło zwyczajne przegięcie pały. Maaskant zasłużył na zwolnienie ale w klubie nie było żadnego planu B nie mówiąc o planie C i D. A profesjonalny klub od pół-amatorskiego różni to, że ma się przygotowane różne warianty na zaistniałą sytuację.

Wisła się zachłysnęła mistrzostwem Polski wykorzystując swój (jak się później okazało niestety niewielki) potencjał oraz wyjątkową słabość rywali i z pozycji nie-wiadomo jak mocnej drużyny wkroczyła do walki o LM i dostała w łeb. Potem lekceważąco rozpoczęła rozgrywki w LE i znowu w łeb (zlekceważenie Odense). Później w LE sama Wisła była lekceważona (rezerwowe składy rywali) i jakimś cudem wyszła z grupy. Na wiosnę po zakończeniu eksperymentu holenderskiego dostała w łeb od rezerw przeciętnych Belgów... Później było tylko gorzej. Udało się wygrać tylko debry. Wszystko zostało przegrane, nawet nie udało się awansować do finału PP. Pytanie, jak Wisła "uratuje" obecny sezon skoro nawet nie dane będzie zmierzyć się z Cracovią? Jedyna opcja to znowu walka o zdobycie Pucharu Polski. Tylko jakim cudem mamy w nim pokonać Legię, która obecnie jest o klasę mocniejsza w każdej formacji...
Ostatnio edytowane przez thechris : 06.11.2012 o godz. 00:20.
Odpowiedz cytując