|
Ja osobiście mam w d... co dają do żarcia na stadionie. Ostatni dobry catering z którego korzystałem to był taki gość, który łaził po sektorach z preclami w takim jebitnym koszyku i o dziwo się nie przewracał ))
Natomiast rozumiem ideę zarabiania na żarciu sprzedawanym na stadionie i nie mogę wyjść z podziwu jak można taką prostą niby sprawę tak spieprzyć. Widzę te buły ze sznyclem i tak się zastanawiam kogo bardziej pojebało: tych co to kupują czy klub, który nie chce zadbać o tak prostą rzecz, która w dodatku z założenia nie jest charytatywna tylko ma przynosić dochód.
|