Cytat:
|
"Być może żyje momentami w takiej nierzeczywistości, wierzy w to. (...) Kiedyś rozmawiałam z braćmi Karnowskimi, (...) i jak zaczęli mówić o Smoleńsku, że komisja Millera to w większości sowieccy agenci, że to jest udowodnione, że to, że śmo, to zobaczyłam taki rodzaj napięcia, podniecenia, jaki pamiętam jako dziecko z wczesnych lat 50. To jest prawdziwa wiara. Ten węzeł jest bardzo trudny do rozsupłania i myślę, że w pewnym momencie oni tracą możliwość racjonalnej analizy i kontroli tej sytuacji" - komentuje Holland.
|
Kolejny autorytet uruchomiony. Cytat ten pasuje tak samo do politycznego ale niech będzie tutaj. Co "reżyser" Holland miała na myśli w wytłuszczonym fragmencie? Wydaje mi się, iż tylko się przywidziałem, że ona w bezpośredni sposób pisze o walce Niezłomnych, jako walce oszołomów? Nie próbując nawet kryć swych komunistycznych koneksji rodzinnych?
Koniec off top. Kolejna próba zepchnięcia śledztwa na tor prześmiewczy.