Scenariusz meczu do złudzenia przypominał te z końcówki jesieni za Maaskanta, i wiosnę za Moskala. Nieudolne próby gry w tzw. krakowską piłkę zostały ukarane bramką. Nie liczę kartek Czekajowi, ale mam nadzieję że nie zagra w następnym meczu, i bardzo dobrze się stanie. Jego dwie koszmarne straty mogły skończyć się bramkami. Lech potwornie słaby - sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki (może w TV było ich widać nieco więcej - na żywo DNO) Ale nic to, na pewno zaraz się tacy tutaj objawią co widzą światełko w tunelu i rękę Kulawika

. Jak ktoś już kiedyś słusznie zauważył, z tymi graczami i w tej formie to i Mourinho nie poradzi. Oprawa meczu na duży plus... Tyle...
P.S.
Naturalnie skoro napisałem o M.C. muszę oddać sprawiedliwość, że Frederiksen grał o wiele gorzej. Michał w tym meczu miał więcej szczęścia...