|
Do przerwy - dno. Graliśmy padakę, w czym przodował Frederiksen. Stracona bramka to w 90% jego "zasługa". Pozostałe 10% na spółkę dla Meliksona i Garguły, którzy w idiotyczny sposób stracili piłkę, przy rozgrywaniu rzutu rożnego.
Po przerwie grali już trochę lepiej; nawet Frederiksen.
Generalnie, jak dla mnie, na plus - Bunoza i Jaliens. Pozostali przeciętnie,lub niewiele lepiej.
Lech oddał w calym meczu dwa celne strzały - i wygrał. Naprawdę - nie urwać w tym meczu chociażby punktu było wielką sztuką, bo Lech był dzisiaj po prostu cienki.
|