Moim zdaniem słowo "akademia" nie do końca odpowiada temu o co tak naprawdę chodzi w tym szkoleniu młodzieży w naszym kraju (i nie tylko naszym). Tutaj chodzi o to, aby mieć te osiem, czy dziewięć drużyn juniorskich, każdą z nich objętą opieką wykwalifikowanej kadry trenerskiej, która realizuje
jedną, spójną, wcześniej utworzoną strategię szkolenia od 5-latka aż do momentu wprowadzenia go w seniorski futbol.
To, czy ta strategia jest realizowana w jednym ośrodku posiadającym kilkanaście muraw, czy też na kilkunastu boiskach w różnych częściach miasta ma drugorzędne znaczenie. U nas zarządzający futbolem słyszą słowo "akademia", to i stosują skrót myślowy na zasadzie "a to skoro akademia, to podstawową kwestią jest jej 'gmach' w postaci super hiper nowoczesnej bazy szkoleniowej, na który nie mam kasy, więc ciul ze szkoleniem!".
To jest błąd, bo tak naprawdę podstawą jest to o czym wspominałem - przede wszystkim wykwalifikowana, ambitna kadra trenerska realizująca konkretną strategię szkolenia, która zakłada wykształcenie odpowiednich umiejętności w odpowiednim wieku młodego zawodnika, a nie samowolkę i przechodzenie z rąk do rąk, gdzie każdy trener skupia się na drużynie, a nie wykształcaniu indywidualnych umiejętności. Właśnie termin
kształcenie indywidualnych umiejętności powinno być mottem każdego z trenerów takiej akademii. Podstawą jest też współpracowanie z małymi regionalnymi klubami, pomoc merytoryczna dla trenerów stamtąd (być może nawet wdrażanie w tych małych klubach "wiślackiej" wizji szkolenia?) i monitorowanie rozwoju młodzieży w tych klubach, testowanie dobrze prosperujących młodych chłopaków z terenu całego kraju (których z racji finansowych nie da się oglądać regularnie), ciągła selekcja młodzieży we własnych szeregach - czy to są rzeczy, które wymagają nie wiadomo jakich nakładów finansowych? Chyba nie bardzo.
W dodatku, tak jak napisał Dariook współpraca może odbywać się pomiędzy różnymi dyscyplinami, tych mniej utalentowanych piłkarsko chłopaków można namawiać na kontynuowanie kariery piłkarskiej na "pół gwizdka" i zainteresowanie ich innymi, bardziej im odpowiadającymi dyscyplinami sportu. Dobra, "scentralizowana" baza treningowa może wpłynąć pozytywnie na organizację szkolenia, może być taką wisienką na torcie, ale na pewno nie jest to najważniejsza kwestia! Powiem więcej, czasem może być nawet lepiej, gdy najpierw tworzy się w biedzie te wszystkie strategie, jeździ się po różnych boiskach i organizuje to wszystko co opisałem powyżej, a dopiero potem przenosi się to wszystko na grunt nowo utworzonej bazy treningowej. Dobrze zorganizowane szkolenie w naprawdę trudnych warunkach przeniesione w dobre warunki może działać nawet jeszcze bardziej efektywnie, docenia się to, co zostało utworzone - krótko mówiąc ma się świadomość, że bazy się nie dostało za darmo.
Legia nie ma
żadnej bazy treningowej, a jakoś w skali kraju potrafi mieć świetne efekty z zorganizowanego w swoim klubie szkolenia młodzieży, na co oczywiście składa się również odpowiedni scouting i szlifowanie pozyskanych z innych klubów 16, 17 czy 18-sto latków. Górnik Zabrze właśnie dzięki świetnemu systemowi scoutingu zyskuje kolejnych graczy, którzy w skali kraju robią dużą różnicę in plus - Milik, Olkowski, Skorupski i Danch (w kolejce są Nowak i Jonczyk, w którego dalej wierzę), to są właśnie produkty nie "gmachu akademii Górnika" za grube miliony, a solidnie zorganizowanego systemu szkolenia młodzieży i ich wprowadzania do seniorskiego futbolu.
Stosunkowo tanim kosztem.
Wisła traci w stosunku do Lecha, Legii, Górnika, Ruchu czy nawet Polonii właśnie przez to, że nie ma trzonu, nie ma zawodników, którzy dodają energii w grze drużyny, którzy są perspektywiczni i którzy grę w Wiśle traktują jako swoją życiową szansę, w dodatku wiele jej zawdzięczają, bowiem ona ich wykształciła piłkarsko i wprowadziła do seniorskiego futbolu. Nie ma też pieniędzy na zawodników zagranicznych dobrej klasy, którzy mogliby takie braki uzupełniać. To i trudno liczyć na jakiekolwiek perspektywy na przyszłość.
Cupiał, co smutne, nie potrafi zrozumieć, że mając dobrze zorganizowaną akademię
rokrocznie dostawałby kilku utalentowanych, dobrze technicznie chłopaków do szerokiej kadry, z których dwóch, może trzech zapewne zostawałoby silnymi postaciami (które można potem za ładną kasę opylić), a na ich miejsce szykowani by byli kolejni. Nawet jeśli rocznie do zagranicznych szkółek przechodziłoby powiedzmy dwóch najbardziej utalentowanych zawodników danego rocznika (mało realne), to dobrze zorganizowana szkółka dawałaby natychmiast kilku innych prosperujących. Cupiał nie rozumie też NAJWAŻNIEJSZEJ kwestii obalającej jego mit odchodzenia talentów za grosze - w zdecydowanej większości młody zawodnik promuje się wśród zachodnich klubów
graniem w pierwszym zespole swojego klubu, a jeśli gra w pierwszym zespole, to prawdopodobnie ma już podpisany profesjonalny kontrakt.
P.s. W swoim piłkarskim juniorskim życiu trafiłem na przynajmniej pięć osób bardzo utalentowanych piłkarsko (w tym jedna osoba wybitnie utalentowana technicznie) i żaden z nich nie uprawia teraz wyczynowo sportu, bodaj jeden z nich amatorsko. Trzech z nich aktualnie można by określić mianem pulpeta sprzed playstation

Niestety, nie było nikogo, kto mógłby im zapewnić kolejne awanse piłkarskie do coraz to lepszych klubów w piłce juniorskiej, nikt nie przedstawił im konkretnej propozycji jak mogłaby wyglądać ich piłkarska przyszłość - jeśli którykolwiek z nich zrobiłby karierę, to tylko na zasadzie szczęścia, przypadku, znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie - przykładowo tego najlepszego trapiły drobne kontuzje, które musiał leczyć we własnym zakresie i to zadecydowało, że skupił się na rozwoju naukowym. Podejrzewam, że ilość talentów piłkarskich, które są rokrocznie marnotrawione jest po prostu olbrzymia.