Cytat:
IPN uczy kibiców Wisły historii Polski. Wspólnie z kibicowskim stowarzyszeniem zorganizował prelekcję o pakcie Ribbentrop-Mołotow. Chwalebne. Tylko dlaczego na zdjęciach ze spotkania zamieszczonych na oficjalnej stronie IPN słuchacze wykładu kazali sobie zamazać twarze?
Pierwszy wykład zatytułowany "Dlaczego walczyliśmy. Rzeczpospolita Polska 1939-1945" odbył się w połowie października na terenie hali Wisły. Przyszło kilkadziesiąt osób.
6 kwietnia o wspólną organizację cyklu wykładów "Polska XX w. Prawdziwa historia" do Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie zwróciło się Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków (SKWK). List podpisali Jarosław Juszczyk i Mariusz Grzanka. Z wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym wynika, że nie pełnią żadnej oficjalnej funkcji w zarządzie stowarzyszenia. - Nie za bardzo mnie te spotkania obchodzą. Organizuje je grupa tzw. wiślackich patriotów. Pozwalamy im działać pod naszym szyldem. To młodzi ludzie, studenci, którzy czują taką potrzebę - twierdzi Robert Szymański, prezes SKWK.
O Stowarzyszeniu Kibiców Wisły Kraków głośno jest co jakiś czas. Szczyci się m.in. organizowaniem zbiórek pieniędzy dla dzieci z domów dziecka, przygotowywaniem świątecznych paczek dla Polaków na obczyźnie, akcjami krwiodawstwa.
To jedna twarz kibiców Wisły. Druga jest inna. Na stronie SKWK przed tegorocznymi derbami z Cracovią można było zobaczyć film pokazujący trzech młodych piłkarzy, którzy zachęcają do przyjścia na mecz na tle hasła "JŻS". To doskonale znany całemu krakowskiemu środowisku kibolskiemu skrót od "J...ć Żydów sku...".
Inna historia to skandal w Kielcach. Prezes SKWK tłumaczył się z okrzyków kibiców Wisły, którzy na meczu z Koroną Kielce skandowali "Rachu-ciachu. Małpa w piachu". Chodziło o "Małpę" - kibica kieleckiego klubu zasztyletowanego przez wiślackiego kibola; wyjazd do stolicy województwa świętokrzyskiego zorganizowało właśnie SKWK.
- Sprawdziliśmy, że SKWK to legalnie działające stowarzyszenie. Ustawa obliguje nas do prowadzenia działalności edukacyjnej i taką uruchomiliśmy. Nie możemy selekcjonować, dla kogo będziemy organizować takie prelekcje. Nie oceniamy, czy ktoś zasługuje na wykład z historii Polski, czy też nie, bo byłaby to forma cenzury - mówi Marek Lasota, dyrektor krakowskiego oddziału IPN. Dodaje, że wykłady Instytut prowadzi m.in. w więzieniach.
- To było spotkanie z młodymi ludźmi w warunkach nieprzymusowej lekcji szkolnej. Chcemy wykorzystać takie prelekcje do regularnej edukacji historycznej. Zależy nam na jej uzupełnianiu - mówi dr Maciej Korkuć z krakowskiego IPN, prelegent pierwszego spotkania zorganizowanego wspólnie z SKWK.
Zarówno kibicowskie stowarzyszenia, jak i IPN pochwaliły się na swoich stronach internetowych relacjami z pierwszej prelekcji. Okraszono je zdjęciami. Na niektórych z nich część młodych widzów ma zamazane twarze. To typowy zabieg dla kibolskich środowisk na całym świecie: takiej obróbce poddawane są wszystkie zdjęcia z trybun zajmowanych przez fanatycznych kibiców czy z zadym na ulicach. Chodzi o uniemożliwienie identyfikacji policji, ale i kibolom innego klubu.
Na oficjalnej stronie IPN taki zabieg może jednak dziwić.
- Nie widziałem tych zdjęć. Pytania, jakie padały z sali, dotyczyły tylko sensu udziału w wojnie. Między innymi ostatnio lansowanych tez, że trzeba było zaprzyjaźnić się z Hitlerem i razem z nim pójść na Związek Radziecki. Tłumaczyłem, że to twierdzenia bez realnych podstaw faktograficznych - mówi dr Korkuć.
Dyrektor Lasota przyznaje, że fotografie IPN otrzymał od SKWK. - To dziwne, że rozmazano twarze. Niestety, nikt u nas na to nie zwrócił uwagi. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego - rozkłada ręce.
Prezes SKWK pytany o zdjęcia odpowiada: - Nie było mnie na tym spotkaniu. Domyślam się, że jego uczestnicy po prostu nie życzyli sobie, by ich twarze były pokazywane. Dlaczego - nie wiem.
I pyta: - Chcielibyście, żeby wasze zdjęcia latały po internecie bez waszej zgody?
Tyle że na zdjęciach z wykładu rozpikselowano tylko twarze "wiślackich patriotów". Reszcie uczestników nie zapewniono takiej anonimowości.
Kolejny wykład już za dwa tygodnie, tym razem poświęcony będzie Józefowi Stalinowi i komunizmowi. W planach - jak zapewnia dr Korkuć - ma być też wykład o Holocauście.
Marek Lasota: - Nasze wykłady powinny mieć charakter resocjalizacyjny. Kaganek oświaty niesiemy w różne środowiska. Jeśli na oficjalnej stronie SKWK pojawiają się jakieś antysemickie hasła, to jest to oczywiście oburzające. Miejmy nadzieję, że po naszych wykładach ci ludzie się zmienią, bo kogo, jak nie ich, mamy edukować? Przecież nawet Jerzy Fedorowicz, dziś poseł PO, jeszcze jako dyrektor Teatru Ludowego z sukcesem pracował z trudną młodzieżą.
Wątpliwości nie kryje jednak prof. Andrzej Romanowski: - W popularyzacji dziejów najnowszych Polski nie ma nic złego. Z jednym zastrzeżeniem. Jeśli robi to IPN w grupie kibiców, to mieszanka wydaje się wybuchowa. IPN, wchodząc w układy ze środowiskami skrajnie nacjonalistycznymi, legitymizuje takie poglądy. To niebezpieczne, bo wiedza nie może służyć zadymie.
|
źródło: gówno
autor artykułu powinien odstawić leki i alkohol
a ten Romanowski musi mieć coś wspólnego z obrzezanym Romanem bo jeden się ściga z drugim o miano największego kretyna