|
Hmmm....
Teraz przyszła pora na Meliksona.
Pamiętam jak za czasów Szymka, wszyscy liczyli jego prostopadłe podania w meczu. Potem był płacz i zgrzytanie zębów, że nikt takich piłek nie umie wyprowadzić.
Melikson w każdym meczu rzuca nawet kilkanaście prostopadłych piłek rozpoczynających atak/ostatnie podanie. Mimo, że go już wszyscy w naszej lidze znają, nikt nie jest w stanie go wyłączyć z gry. Zostają tylko faule.
Rzecz w tym, że od jesieni 2011 forma pozostałych graczy ofensywnych jest dramatyczna (tu wyjątkiem był Biton i od wielkiego dzwonu Genkow). Jeżeli nie mamy sensownych skrzydłowych i szybkonożnego napastnika to para wyrobiona przez Meliksona idzie w 70 % w gwizdek. Już nie wspomnę, że w środku - poza Chrapkiem - nie ma nikogo do rozegrania piłki.
|