Wyświetl pojedynczy post
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#148
Stary 27.10.2012, 17:38
Każdy ma jakieś ''ale'' do wczorajszego meczu - zresztą jak do każdego, za pewne w meczu Barcelony też znalazłoby się kilka mankamentów w grze.

Na początku skupię się jednak na pokazaniu tej lepszej strony wczorajszego meczu.

Po pierwsze, każdy z nas widząc skład Wisły i jej ustawienie przed meczem, łapał się za głowę używając przy tym słów niewartych cytowania. Jak bardzo się myliliśmy pokazała pierwsza składna akcja ''Białej Gwiazdy'' i jej wykończenie przez Boguskiego. Nie była to bramkę zdobyta przez przypadek, widać było w tej akcji zalążek pomysłu na grę, chęci zdobycia bramki i wiary w swoje umiejętności. Wielu stwierdzi, że Boguski tylko dostawił nogę, słowo klucz - dostawił, czego w poprzednich meczach nie umiał zrobić Sikorski czy nawet Genkov( nasz aktualnie pierwszy strzelec).

Druga bramka to niemal kopia sytuacji z pierwszej bramki, szybka akcja i Boguski był tam gdzie być powinien być napastnik, więcej nie ma co pisać o tej bramce.

Ogólnie pierwsze 30 minut w naszym wykonaniu porównałbym do początkowego fragmentu meczu z Legią, z tą różnicą, że strzelamy bramkę i idziemy za ciosem strzelając drugą. Zaskoczony przebiegiem sprawy był zapewne nie jeden kibic oglądający to spotkanie. 13 minut Wisła strzela 2 bramki, grając przy tym składną, kombinacyjną piłkę, mająca pomysł na grę.

Bramka dla Widzewa padła po błędzie w kryciu Sobolewskiego, jeżeli defensywny pomocnik decyduje się asekurować Jaliensa w tej akcji powinien to zrobić do końca, natomiast Sobol krył Kaczmarka na radar, co spowodowało możliwość do dośrodkowania. Powiedzmy sobie szczerze i Sobol i Kaczmarek nie grają w tej lidze od wczoraj i Radek chyba wie na co stać pomocnika Widzewa.

Wina Czekaja? - po części tak ale większą winą przypisuję Sobolowi. Na plus występ Bunozy i Jaliensa, który znowu często podłączał się do akcji ofensywnych, lecz nie zawsze był zauważany przez partnerów( sytuacja z pierwszej połowy, jak Melikson z Garguła rozgrywają piłkę na lewej stronie i aż prosiło się o przerzut do Jaliensa) lub dostawał złe podania ( Iliev zbyt długo zwlekał z podanie, przez co zagrał za plecy Holendra i ten wstrzymał akcję). Nie sądziłem, że będę chwalił za grę Jaliensa, no ale jeżeli miałem podstawy aby go krytykować, tak teraz mam podstawy by go pochwalić.

Pozytywy są naprawdę, nie trzeba ich szukać na siłę, bo oglądając wczoraj pierwsze 30 minut można je znaleźć samemu. Owszem problemy pojawiły się później, zbyt duża nerwowość, niedokładność, chaos - nie wiem czym podyktowany, może tym, że Widzew od pewnego momentu nie zajmował się grą w piłkę a symulacją, faulami, dyskusją?

Brakło decydującego ciosu...
Gramy z przewagą jednego zawodnika i niestety wczoraj brakło nam postawienia kropki nad i, wtedy każdy z nas spokojniej oglądałby ostatnie minuty meczu a tak to nerwówka o końcowy wynik.


Negatywy:

Kopanina w II połowie meczu, brak kropki nad i w decydującym momencie przy grze z przewagą jednego zawodnika.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując