wolfy napisał(a):

Jak na ta kadrę, to bardzo dobry mecz. Na plus wszyscy włącznie z Gargułą. Widzew skupiony był na faulach i pajacowaniu, więc trudno spodziewać się czegoś więcej.
Było dużo gry na jeden kontakt, fizycznie nie wyglądaliśmy też aż tak źle jak za czasów Probierza.
Bardzo potrzebne trzy punkty.
|
Z tym przygotowaniem fizycznym to jest trochę zgroza. Jak Melikson ma siły to robi na boisku cyrk (w pozytywnym tego slowa znaczeniu) jak Ronaldo. A po pół godzinie gry już go w ogóle nie widać.
bonawentura napisał(a):

|
Łukasza Brozia chętnie bym widział w Wiśle. Pytanie tylko czy kończy mu się kontrakt po sezonie czy też nie...
|
1. W Widzewie akurat kontrakt nie jest problemem, bo Widzew rozdawał latem piłkarzy za grosze. Z tego, co wiem, Broź też miał odejść, do... Wisły. Ale w jakimś momencie się nie dogadano, niestety nie wiem w jakim. Biorąc pod uwagę, że piłkarz chciał odejść i klub chciał zejść z kosztów, prawdopodobnie brakło nam kasy na kontrakt/niskie odstępne.
2. Akurat wczoraj to Broź nic wielkiego nie pokazał. Nawet zawalił przy obydwu straconych bramkach. Kulawik pięknie rozczytał, że Broź źle się ustawia, że czesto go brakuje i że na zamknięciu akcji kryje na radar. Boguski cały czas chował się w strefie Brozia i z niej nabiegał. Broź nie wchodził w kontakt i Boguski z łatwością się od niego odklejał i tak zdobył dwie bramki praktycznie bez krycia.
syryls napisał(a):

Nie po tym co powiedział w przerwie.
Tak czy siak myślałem że postępu brak, ale jednak powolnym kroczkiem Kulawik idzie w dobrym kierunku. Do każdego rywala wybiera najlepszą jedenastkę, taktycznie OK. Natomiast troszkę jeszcze trzeba popracować na ofensywą a zwłaszcza na stwarzanie sytuacji, bo dziś były 2 akcje i 2 gole, później kopanina, więc moge zrozumieć
|
Tutaj jest teraz tylko kwestia sił do takiej gry. Jeszcze bym nie popadał w zachwyt, bo akurat Widzew jest jedną z nędzniejszych fizycznie drużyn. Wiem, bo widziałem ich wszystkie mecze w sezonie. Oni do przerwy narzucają swoje warunki, a przeważnie od 60 minuty jest dzida do nikogo. Wczoraj ich przez kwadrans stłamsiliśmy w środku pola, wszstko robiliśmy o dwa tempa szybciej niż oni, ale jak baterie nam zaczeły padać to zrobiło się nieciekawie. Od takiego Gornika to spodziewam się wciąż grubego oklepu, chyba że się Nawałka zlituje.
KOMINEK napisał(a):

|
Warto zobaczyc jakim składem gralismy. Pomijając Czekaja i Bogusia grała stara gwardia Maaskanta.
|
I Głowackiego, którego Maaskant nie miał. I Garguły, który był permanentnie kontuzjowany, albo Maaskant nie bardzo go w składzie widział. I Wilka, który też nie należał do faworytów Holendra, był często zmieniany i notorycznie dostawał opieprz na boisku. I Bunozy, którego Maaskant dostał w spadku i za Maaskanta nie potrafił się z początku wpasowac w grę. I Jaliensa, który u Maaskanta na prawej obronie w zasadzie nie grał. No i ławę grzał Genkow, który u Maaskanta miał pewny plac.
Nie próbuję tutaj niczego zarzucać Holendrowi. Po prostu nie szukajmy takich porównań a siłę. Teraz to nasza kadra to są dzieci niczyje. Zlepek piłkarzy, którzy zostali kupieni bez żadnej koncepcji za sprawą różnych działaczy i różnych trenerów. Kulawik ma fajny pomysł na grę, ale piłkarze mają siły na 20 minut takiego grania, bo potem już zaczyna się oddawanie pola.
wolfy napisał(a):

|
Chciałbym zwrócić uwagę na grę Boguskiego. Nie walczył tyle co Sikorski, nie cofał się tak bardzo ani nie upadał tak często jak Genkov, po prostu wepchnął dwa razy piłkę na pustaka. Stary pierdziel ze mnie i na nowoczesnym futbolu Probierza się nie znam, ale pamiętam czasy kiedy napastników rozliczało się z goli i asyst, a nie gry w środku pola.
|
Właśnie, Boguski pokazał to, czego brakiem wk*rwił mnie Sikorski. Z Jagą mieliśmy dwie identyczne piłki, chyba nawet po zagraniach tych samych piłkarzy. Tylko ten "waleczny Sikorski" jak cielę stał za plecami obrońców, zamiast wykazać się choćby cieniem instynktu i wejść na podanie. Darowałem sobie analizę tego meczu, ale właśnie za te dwie sytuacje Sikorski miał dostać pałę, bo nawet stoperzy potrafią się w takich sytuacjach lepiej zachować niż on.