Naczelny gazownik i skompromitowany aparatczyk zawitał znów do politycznego. Przyniósł ze sobą artykuł pasujący do koncepcji, a opierający się na dawno nieaktualnych danych o zasobach gazu łupkowego w Polsce i zaczyna swoją dawną śpiewkę.
Radzi aby nie brać moich opinii na poważnie, gdyż jak to bywa w wypadku członków PiS wyznają wyłącznie mantrę z "Dnia świra", że moja prawda jest najmojsza i kto się nie zgadza z linią partii jest śmiertelnym wrogiem - każdy sceptyk co do wydobycia łupków w Polsce, każdy sceptyk co do ściągania gazu z USA za 80 dolców, czy każdy zwolennik utrzymania częściowych dostaw gazu z Rosji.
Ktoś jeszcze tego człowieka traktuje poważnie? Chyba tylko on sam
