Arapaho napisał(a):

|
Uważasz się za obiektywnego a jesteś zamknięty na fakty i niestety tkwisz w tym
|
Apraho, gdyby było tak jak napisałeś nie poświęciłbym czasu na więcej niż kilka spotkań ws. katastrofy smoleńkiej, które były w większości organizowane nie przez środowiska zgodne z moją wizją wszechświata, ani nie poświęcał kilkunastu miesięcy na czytanie blogerów smoleńskich (FYM etc.), czy też dokumentów wytwarzanych przez różne środowiska i komisję. Zwyczajnie to byłoby bezcelowe.
Nie ma sensu tłumaczyć moich postaw, czy mojej "oporności" na nowe "materiały dowodowe", gdyż nie mam zamiaru tak jak Skwieciński przy dźwięku fanfarów zostawać publicznie włączonym do grona nawróconych, dla kŧórych są zarezerwowane może nie pierwsze, ale na pewno nie ostatnie rzędy ław...
Dlatego przypomnę mój komentarz ze stycznia 2011 w tym temacie, po którym praktycznie przestałem w nim pisać - z małymi wyjątkami - uznając to za zbyteczne.
Cytat:
Niby urlop, ale nie mogłem sobie darować, aby nie wejść na fora w dniu tak ważnego wydarzenia dla Polski, a inaczej mówiąc ośmieszenia naszego kraju na arenie międzynarodowej i faktycznego zakończenia sprawy katastrofy Smoleńskiej. Tak, dla świata wyrok już zapadł i motywem przewodnim jest zataczający się generał oraz niekumata załoga, która nie panimajesz ani języka (Protasiuk był pilotem, nawigatorem, rozmówcą i jeszcze wyglądał przez okno), ani procedur (niepoprawne odczytywanie wskaźników). Smutna i gorzka jest ta nasza rosyjska prawda.
Jako, że od samego początku nie wierzyłem, że poznamy kiedykolwiek prawdziwą odpowiedź na to co się stało, bo gdyby śledztwo byłoby nawet w rękach Polski, co było nierealne ze względu na interes Wielkiego Brata, a także na bierność Wujka Joe w pierwszych dniach po katastrofie to już widzę jak nasi prokuratorzy by przesłuchiwali kontrolerów w Smoleńsku, czy robili rekonesans w fabryce gdzie dokonano remontu samolotu. Kompletne sci-fi...
Niesłychane jest to, że są jeszcze osoby na tyle naiwne, że wierzą w jakąś sprawiedliwość dziejową, że nagle wyskoczy Miedwiediew zza krzaków i krzyknie zasapany: "To on, to on, to Putin wszystko zrobił. Łącznie z tym rudym Niemcem z Kaszub!" albo za lat kilka pojawi się osoba z przekonującymi dowodami na to, że jeśli to nie zamach to przynajmniej spora przewina po stronie rosyjskiej. Ja w bajki nie wierzę, bo historia pokazuje, że tak naprawdę nikt się nigdy nie liczył z naszym krajem, owszem zdarzało nam się machać szabelką, ale i tak prawda prawie zawsze była po nie naszej stronie, a co gorsza oczywiste kwestie tj. początek II wojny światowej, Holocaust czy Katyń zostawały obracane przeciwko nam.
Komentarz, który napisał avangarda jest bliski mojemu poglądowi na całą tą sytuację. Jako, że od zawsze twierdziłem, iż trzeba patrzyć na tą sytuację w szerszym kontekście, a nie tylko "był sobie samolot-wyleciał samolot-rozbił się samolot", stąd wyróżniłbym kilka kwestii, które możecie w przyszłości poruszać, a nie są one bezpośrednio związane z katastrofą.
Po stronie polskiej:
1. Tło polityczne sporu między Donaldem Tuskiem, a braćmi Kaczyńskimi (niegdyś dobrymi znajomymi) w ostatnich 5 latach.
2. Sytuacja finansowo-kadrowa 36 Pułku Lotnictwa Transportowego, a także wpływ polityków przez ostatnie lata na tą jednostkę.
3. Katastrofalne w skutkach opóźnienia w kupnie samolotów dla VIP-ów.
4. Poprzednie loty Lecha Kaczyńskiego, a także kontrowersje z nimi związane.
5. Szkolenie pilotów w ostatnim dwudziestoleciu, albo lepiej indolencja w szkoleniu pilotów.
6. Procedury, albo ich brak które pozwalały na znalezienie się tylu ważnym urzędnikom państwowym na znalezienie się w jednym samolocie.
7. "Wyścig do Katynia". Mało kto o tym wspomina, ale prawdziwą przyczyną tej katastrofy (w domyśle) było to, że przez kilka miesięcy trwała wojna podjazdowa między MSZ i Kancelarią Premiera, a Kancelarią Prezydenta w sprawie tego kto jak uczci rocznicę Katynia i kto się tam lepiej pokaże. Pierwsza ekipa za wszelką cenę dążyła do tego, aby umniejszyć rangę wizyty prezydenta kontaktując się nawet drogą dyplomatyczną z przedstawicielami Federacji Rosyjskiej co bez problemu mogłoby być podciągnięte pod Trybunał Stanu. Dodatkowo dla Donalda Tuska i jego ekipy miał być to kolejny etap ocieplenia w relacjach z Rosją, a także utrzymanie dobrego wizerunku - poważnego polityka, która spotyka się z Putinem. Druga ekipa nie ma co ukrywać nie leciała tam z zupełnie "przyjacielską" wizytą, gdyż celem tej wizyty było nie tyle przyćmienie wizyty Tuska sprzed kilku dni na co wskazywała przygotowana uroczystość i ranga zaproszonych gości, a bardziej zależało Lechowi Kaczyńskiemu i jego ludziom na zamanifestowaniu postawy patriotycznej przy zachowaniu sporej dozie nieufności do państwa Rosyjskiego, choć i tak niewygłoszone przemówienie zaliczyłbym do grona tych łagodnych.
Po stronie rosyjskiej:
1. Naprawa samolotu w Samarze i wszystko z tym związane.
2. Postawa dyplomacji rosyjskiej względem wizyty prezydenta w Rosji.
3. Stosunek dyplomacji rosyjskiej względem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
4. Wypadki lotnicze w Rosji w ostatnich latach oraz raporty wydawane przez MAK.
5. Układ Wielkiego Brata z Wujkiem Joe.
|