Marszałek napisał(a):

Kluczowe jest to, kto jest na rękę rządzącym w Ameryce, czy Obama czy Rom . Myślę , że przy Obamie pewe rzeczy byłyby łatwiejsze do przeprowadzenia. Poza tym w czasie ostatniej debaty, Barack, powiedział jasno co się stanie, gdy Izrael poczuje się zagrożony przez Iran. Roomney jest dużo bardziej niebezpieczny w tym względzie. Widać, że łatwo i szybko nie będzie podlegać żadnym wpływom i może starać się coś klecić na własną rękę.
|
Ale to Romney zrobił sobie przedwyborcze tour do Izraela(wtedy, kiedy był również w Polsce) a później użył argumentu o zaniedbywaniu sojuszników(w tym Izraela) podczas ostatniej debaty prezydenckiej.
http://biznes.onet.pl/izrael-romney-...adomosci-detal
Z tego co wiem, to neokonie dalej trzymają się z republikanami.
Z drugiej strony żydzi w 2008 r zdecydowanie bardziej poparli Obame.
Według mnie niezależnie od wygranego dużo się nie zmieni. Izrael no1, reszta(w stosunku do polityki USA wobec Izraela) to detale.
Cytat:
- Ten patriotyzm w rozumieniu endeckim mówi, by patrzeć na Polskę nie jako na twór, któremu trzeba się poświęcać, tylko jak na firmę, w której wszyscy jesteśmy udziałowcami
|
Pragmatyzm nie jest stylem Polaków.
Amen. Podejście do kraju/narodu jest zdecydowanie bardziej emocjonalne niż kalkulacyjne.
Vide ostatnie dyskusja na łamach Uważam Rze o korzyściach płynących z sojuszu z Hitlerem.
Panowie JKM, RAZ, Zychowicz, są w swoich przekonaniach, jak się wydaje(a przykładem może być w.w debata, debata w sprawie powstania warszawskiego i inne podobne) w zdecydowanej mniejszości.