Widzę, że nie wspomniano o dość istotnej rzeczy, na którą często się tutaj powoływano. Otóż Polska awansowała z 62 na 55 miejsc w rankingu BŚ "Doing Business 2013". Co najciekawsze dla mnie nie sam awans jest istotny, a to w jaki sposób tego dokonano.
http://forsal.pl/artykuly/656497,pol...obbingowi.html
Cytat:
|
Tuż po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w Ministerstwie Sprawiedliwości (to ten resort odpowiada za główną część rozwiązań instytucjonalnych, które liczą się w Doing Business) powstał specjalny zespół, który lustrował obowiązujące prawo i zmiany pod kątem ich przydatności dla rankingu. Wprowadzono np. zadaniowy czas pracy dla referendarzy w wydziałach ksiąg wieczystych, co zaowocowało podniesieniem wydajności pracy i skróceniem czasu oczekiwania na wpis. Ale ważniejsze niż same reformy było przekonanie Banku Światowego, by zaczął stosować właściwe pojęcia w analizie dotyczącej naszego kraju. Chodzi np. o definicję postępowania upadłościowego. W tej edycji rankingu udało się przekonać BŚ do ich rozróżnienia (w Polsce są dwa postępowania upadłościowe: likwidacyjne i układowe).
|
Naprawdę jestem pod wrażeniem jeśli taki lobbing i podejście problemowe do tematu miało miejsce. Jeśli faktycznie ktoś poszedł po rozum do głowy, zastosował metodę, która stosują instytucje, przedsiębiorcy oraz korporacje, które wyszukują swoich szans na zaistnienie na rynku (w tym przypadku rankingu) to chapeau bas.
Ponadto jest to kolejny mały plusik dla Gowina po zdroworozsądkowym podejściu do deregulacji (zastosowanie vacatio legis).