W PZPN-ie szykuje sie nowe rozdanie, w którym parchy chcą sie dobrze urzadzić:
Cytat:
Sojusz Platformy z betonem
(foto. Mariusz Troliński)
Miał uchodzić za reformatora polskiej piłki, tymczasem dogadał się z najtwardszym betonem. Roman Kosecki zawarł pakt z Edwardem Potokiem przed piątkowymi wyborami na prezesa PZPN-u. – To tak, jakby Kosecki porozumiał się z Latą, ale bez Laty – mówi nam Ryszard Czarnecki, europoseł PiS-u.
Kosecki zawarł najbardziej zgniły z możliwych kompromisów. Dogadał się z ludźmi, którzy od lat kompromitują polską piłkę. Co ciekawe, to właśnie „Kosa" i inni platformersi byli inicjatorami zawarcia układu z Potokiem, pułkownikiem Ludowego Wojska Polskiego. Oprócz posła Koseckiego delegatami na piątkowy zjazd są jego koledzy z sejmowych ław – Ireneusz Raś oraz Andrzej Biernat. Reprezentować będą Cracovię i PGE GKS Bełchatów.
Wiadomo było, że cena porozumienia z Potokiem będzie wysoka. Łódzki baron domagał się stołków dla swoich największych popleczników, Ryszarda Niemca i Rudolfa Bugdoła. I je dostanie. Niezależnie od tego, czy wybory wygra Kosecki, czy Potok, dwaj skompromitowani działacze zostaną wiceprezesami związku. – Cały kwartet de facto będzie rządził polską piłką, bo w nowej kadencji ma być tylko trzech wiceprezesów – mówi nam nasz informator. Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie prezesem, Kosecki czy Potok. To rozstrzygnie się najprawdopodobniej już na sali podczas zjazdu. – Narzekaliśmy na rządy Grzegorza Laty, ale teraz może być jeszcze gorzej – martwi się Czarnecki.
Skąd taka mocna pozycja Potoka? Zawdzięcza ją tylko baronom – Niemcowi i Bugdołowi. Na początku obaj popierali Grzegorza Latę, ale kiedy okazało się, że ten nie uzbiera 15 głosów poparcia niezbędnych do zgłoszenia kandydatury, zaczęli namawiać na start w wyborach Andrzeja Olechowskiego. – Okazał się niewybieralny, więc Bugdoł z Niemcem postawili w ostatniej chwili na Potoka – zdradza nam Czarnecki.
Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, średnia wieku osób rządzących polską piłką będzie najwyższa na świecie. Potok, Bugdoł i Niemiec razem mają… 203 lata. – To przerażające. Nie ma co się dziwić, że nasi działacze w ogóle nic nie znaczą w Europie. Od czasu kiedy Leszek Rylski był członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA, minęło już ponad 40 lat. Nic nie wskazuje na to, aby teraz coś miało się zmienić – dodaje Czarnecki.
Europoseł PiS-u widział szansę na umocnienie pozycji polskiej piłki w strukturach UEFA w osobie Zbigniewa Bońka. Zibi także kandyduje na prezesa, ale jego szanse nie są za duże. – Boniek ma mnóstwo wad, ale na pewno poprawiłby atmosferę wokół związku i wyrzuciłby wszystkich skompromitowanych działaczy. Poza tym jest najbardziej rozpoznawalnym polskim piłkarzem na świecie. A to ma swoją wymowę – kończy europoseł PiS-u.
|