martin_6 napisał(a):

Przyłączam się w sumie do pytania Szpenia.
Były jakieś głosy inne niż mówiące o wybuchu?
|
Tam była mowa o faktach a fakty są takie że zarówno dostępne zdjęcia jak i jedyny element samolotu który jest w Polsce i nieoficjalnie otrzymał do zbadania jeden z profesorów - wskazuje jednoznacznie na zniszczenie od środka części skrzydła i kokpitu . Żaden z naukowców nie był w stanie inaczej tego wytłumaczyć jak wybuchem. Cieszy propozycja krakowska i możliwość wkorzystania tunelu aerodymanmicznego Politechniki Krakowskiej do zrobienia symulacji rzeczywistej.
Najbardziej sceptyczny był chyba prof Czachor który na podstawie filmu z samolotem DC10 udawadniał że skrzydlo w pewnych warunkach mogło polecieć te 111 m i ominąć drzewa które przed nim były i udawadniał że skrzydło urwało się 0,5 s za miejscem pancernej brzozy a nie 1,5 s jak odczytuje to prof Nowaczyk.
Jakby ktoś się śmiał to 1,5 s to przy tej prędkości samolotu ok 100 m i ma to kluczowe znaczenie jeśli chodzi o miejsce znalezionego skrzydła
Natomiast dosłownie nikt nie był też w stanie stwierdzić :
- skąd wybrzuszenia do zewnątrz części elementów samolotu + osmalenia niektórych z nich
- czemu nie ma krateru po uderzeniu w ziemie samolotu który rozpadł się na tysiace kawałków....przy takich zniszczeniach uderzenie musiałoby być potężne ,była symulacja że powinna być przynajmniej 2 m dziura w ziemi a tu nie było nic
- jakim cudem takie zniszczenia jeśli porównywalne katastrofy kończyły się głównie peknięciami w 3 miejscach samolotu i zwykle większość , jak nie wszyscy przeżywali- chyba ż samolot spadł pionowo w dół ale to ma się nijak do teorii MAK i Millera o brzozie i locie horyzontalno-beczkowym
- czemu samolot lecący w ostatniej fazie kilkanaście metrów nad ziemią i ponoć zwiększający siłe silników aby się wznieść nie zmiótł wszystkich śmieci które były w lesie wyrzucane przez mieszkańców- pokazywano siłe ciągu silników kóry odrzuca na dziesiątki metrów samochody a na miejscu katastrofy były nienaruszone takie rzeczy jak ruskie stare opony, butelki i wiele pospolitych śmieci etc. Powstalo przypuszczenie że brzoza mogła zostać złamana właśnie przez silę ciągu silników ale wtedy samolot musialby byc znacznie wyżej niż podaje Miller i MAK ponieważ w innym razie śmieci były by zdmuchniete . I pasuje ta teoria do tego co mówi prof Nowaczyk czyli przelotu nad brzozą na wysokości 20 m a nie 5-6 m jak sugeruje Miller. Zreszta polecam raport Millera - jego "szczegółowość" w zakresie najważniejszego elementu (wg.komisji Millera) czyli sławnej brzozy poraża.Cytuje dla wszystkich bo za takie potraktowanie sprawy to powinien być trybunał :
"O godz. 6:41:02,8 na wysokości 1,1 m nad poziomem lotniska, w odległości 855 m od
progu DS 26, samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy
pnia 30-40 cm,
w wyniku czego nastąpiła utrata około
1/3 długości lewego skrzydła. Spowodowało to
wejście samolotu w niekontrolowany obrót w lewą stronę"
Kto nie wie o czym pisze to tłumaczę: komisja nie zmierzyla dokladnie średnicy pnia ani nie zmierzyli dokładnie ile skrzydla odpadło, ani na jakiej wysokości drzewa zostało ono złamane (znacznie później po ukazaniu się raportu - po aferach robionych przez "świra" Macierewicza były zrobione przez prokuratorów pomiary że fi pnia 34 cma skrzydło utracilo 6,5 m swojej długości )
Fakty po faktach , Kropka nad I , program Lisa - nawet nie wspomnieli o konferencji najwybitnijeszych polskich naukowców z dziedzin technicznych. Wrzutka tuska na wczoraj była : in vitro i usłużne media zrobiły wszystko co się dało żeby pomóc