kot napisał(a):

Pozwolisz, że ustosunkuje się zbiorczo do twojego traktowania rzeczywistości.
Pan Cupiał nie jest patronem, lecz właścicielem Wisły i jego zarzadzanie spólką podlega odpowiednim regulacjom jak i normom zachowawczym w świecie biznesu.
Panu Cupiałowi prawdopodobnie nie chodzi o zarabianie na Wiśle, lecz o nie tracenie na niej przynajmniej i dlatego Wisła, jako rodzaj ryzykownej firmy sportowej, powinna mu się bilansować w granicach zbliżonych maksymalnie do zera. Leży to także w intersie samej Wisły. Jego finansowy stan posiadania nie ma z tym nic wspólnego.
Złe zarządzanie jedną ze spólek nie zwalnia żadnej ze stron z konsekwencji tego zarządzania. Wisła ma dług z winy złego zarządzania pana Cupiała, ale to nie znaczy że pan Cupiał ten dług anuluje Wiśle. Może go także odrobić, odsprzedać lub postawić Wisłę w stan bankructwa.
Dowcip z dlugu na papierze, traktuje jako twoje kolo ratunkowe, przed pochopnym uznawaniem go za nieprawdziwy, nieważny lub nieistniejący. Swoją drogą, zapytaj syndyków lub komorników w jakiej innej formie niż papierowej, odbierają długi od dłużników.
Tym razem uważam naszą dyskusję za zakończoną, gdyż dalsze fantazjowanie na temat realnego życia, nie bardzo mnie interesuje.
|
Kocie. Jak Cupiał może odsprzedać dług aby ktoś ściągnął go z niego samego? Przecież Wisła SSA oraz Telefonika SA to ten sam właściciel. Windykacja długu odpada. Nasz dług jest jak papierowy tygrys. Z jednej storny stanowi problem w postaci fiskalnej a z drugiej przypomina tylko ile kasy poszło z dymem obrazując jak daleko do samowystarczalności klubu. Dług istnieje ale, z uwagi na tego samego właściciela, moim zdaniem nic nie zmienia.
Lukasz.