|
Ziemkiewicz własnie nie wchodził w żadne podziały względem stosunku do Kościoła, czy inne aksjologiczne bzdety, a jasno dał do zrozumienia, że podział na lewicę i prawicę w tym kraju jest tylko umowny, gdyż partie polityczne mają niewiele wspólnego z demokratycznymi wersjami tych ugrupowań politycznych w krajach o utrwalonym utroju politycznym. Nie wspomniał jednak o pewnym kryterium, które warunkuje stosunek nabyty, bądź pierwotny do postPRL-u, czyli poczucie zamożności oraz brak roszczeniowości względem utraconych szans i korzyści okresu przemian utrojowych. Antropologia polityczna pomija często ten aspekt, który moim zdaniem jest w tym przypadku przyczynkiem do debaty o zróżnicowaniu gospodarczym na "tybulców" i "kreoli".
Okres koniunkturalizmu (nie pierwszy w tej epoce) nadchodzi i zobaczymy kto opanuje ten nurt.
|