riv napisał(a):

|
Nie koniecznie. Weźmy parę Chavez - Bunoza/Jaliens w mistrzowskim sezonie. Chavez miał wtedy siłę i ogromne przyspieszenie na ostatnich metrach dlatego siedział jako ten 'ostatni obrońca' i czyścił wszystko przed naszą bramką...a po odbiorze walił w trybuny lub oddawał do Jaliensa czy Bunozy. Jak się dobrze przyjrzeć bardzo rzadko podawał piłkę gdzie indziej niż do najbliższego, a jednak obrona jakoś funkcjonowała bo pozostałym udawało się wyprowadzić piłkę za niego z lepszym czy gorszym skutkiem. Przyznasz, że mistrzowska obrona funkcjonowała niebo lepiej od dzisiejszej (chociaż i tak 2 klasy gorsza od pary Głowacki - Marcelo), także da się zbudować funkcjonującą defensywę, gdy jeden z obrońców odpowiada tylko za destrukcję. Ba! Nawet gdy obu to nie wychodzi za dobrze - w rundzie jesiennej, gdy Gordan irytował nas długimi podaniami do przeciwnika wyprowadzał piłkę głęboko cofnięty CZAREK WILK.
|
Ja to pamiętam tak, że Chavez był tym bardziej agresywnym, doskakującym do napastnika i starającym się odebrać mu piłkę na raz. No ale i tak potem grał do najbliższego lub w trybuny, więc jeśli o to chodzi, to przyznam Ci rację.
Patrzę na to jednak w ten sposób, że Kulawik ma plan, żeby klepać piłkę i jeżeli drużyna przeciwna źle się czuje w pressingu, to cofa się głęboko, a co za tym idzie Wisła musi podejść wyżej, a wtedy obrońcy nie mogą sobie pozwolić na nieumiejętność wyprowadzania piłki.