|
Panowie, my chętnie szermujemy sprawą "gry młodzieżą", wprowadzania młodzieży itd. To oczywiste - bo mówimy o ludziach, których w jakimś stopniu nasz Klub wychował. Kiedyś słyszałem taką wypowiedź: są kluby zdolne do gry młodzieżą, ponieważ system szkolenia w tychże jest dobry, merytorycznie przygotowany i jego weryfikacja odbywa się prawidłowo, oraz kluby "transferowe", niejako skazane na regularne uzupełnianie kadry poprzez zakupy, wypożyczenia, wolne transfery. Po pierwsze dzieje się tak z oczywistego powodu: braku dobrego systemu szkolenia, a po drugie: z możliwości finansowych, pozwalających na regularne transfery. Wszyscy chcemy, żeby Wisła miała regularny napływ młodzieży do wyjściowego składu, ale to póki co, nie przynosi to efektów. Dlatego moim zdaniem, całkowite przekierunkowanie polityki klubu z samych transferów, jak to miało miejsce dotychczas, na "grę młodzieżą", nie jest możliwe.
Chyba każdemu mocniej zabiło serce, jak trener Maaskant dał szansę Czekajowi, Brudowi itd. Ale Panowie: efekt (zwłaszcza w przypadku "Gerrarda z Krakowa") był zatrważający. Są promyki nadziei: Szewczyk, ale przede wszystkim Chrapek. Ten chłopak ma bardzo ciekawy przegląd pola i współpracując na boisku z Wilkiem, był od niego wyraźnie lepszy. Czyli: najzdolniejsi powoli wchodzą do składu, ale musimy uzupełniać go transferowanymi piłkarzami. W klubie na pewno nie zakładają inaczej. Moim zdaniem, scenariusz przytaczany przez niektórych forumowiczów: po sezonie odchodzą piłkarze, którym kończą się kontrakty, sprzedajemy Meliksona, Genkova itd, a skład w dużej mierze to wiślacka młodzież NIE SPRAWDZI SIĘ. Troszkę chłodnej głowy.
"Socyalizm każdemu równo nosa utrze. Bogatych zdusi jutro, a biednych pojutrze".
|