serek.c2 napisał(a):

A tu trochę przesadzasz - o ile mnie pamięć nie myli takie zagrania były już za czasów Maaskanta i Moskala (zresztą po jednym z takich wyprowadzen piłki Genkov strzelił gola Twente). Inna sprawa, że Probierz to chyba traktował jako "główne danie" swojej taktyki
|
Przypominam sobie jeszcze bramkę strzeloną Jadze przez Genkova za Maaskanta - Probierz wtedy trenował Białostocczan i chyba mu to wtedy zryło beret.
Najważniejsze zadanie dla Tomka Kulawika w najbliższych dniach to praca nad zgraniem poszczególnych formacji, grą bez piłki, zaufaniem poszczególnych piłkarzy do kolegów z boiska. To ewidentnie szwankuje i z tego bierze się gonienie za piłką jak w amoku, w rezultacie też kondycyjne zdychanie w 60 minucie meczu.
A jeszcze co do tych "dzid" do Genkova - to też kamyczek (źle napisane - to ogromny kamulec) do ogródka naszej drugiej linii i ich gry przy pressingu rywala, kłania się gra na jeden kontakt i wychodzenie na pozycje.