Legia slaba, Wisla fatalna. Slabo grajaca Legia stosunkowo latwo poradzila sobie z Wisla. Do czego to doszlo...
No i jedna sprawa...
Legia bez Saganowskiego i Wolskiego. Wiec co by tu nie mowic, ale Legia grala z nami dosc znacznie oslabiona.
Bez Saganowskiego Legia gra tak naprawde bez napastnika, co bylo dzisiaj widac. Klepanko przed naszym polem karnym/po bokach i to tyle. Ani komu dorzucic na glowe nie mieli (no bo komu, Koseckiemu?), ani nikogo komu zagrac prostopadla pilke (Ljuboji?

)
A Wolski to wiadomo, jak ma swoj dzien to... poprostu wymiata. I tego tez im dzisiaj brakowalo (nie tylko dzisiaj), kogos kto umie operowac dobrze pilka, kogos kto potrafi rzucic jakas niekonwencjonalna pilke. Jeden Ljuboja to zamalo, a Salinas... to nie wiadomo, niby technika jest, ale gra tak jakos... bardzo nerwowo.
----------------------------------------
Zaskakuje mnie Kosecki. Jeszcze 2-3 miesiace temu uwazalem ze ten gosc jest bardzo sredni; za slaby by sie wyrozniac nawet na poziomie ekstraklasy.
Nic bardziej mylnego, na ekstraklase wystarczy w zupelnosci. Ot, taki mocno podrasowany Kirm
----------------------------------------
A My? A my mamy bardzo srednie perspektywy.
Bardzo malo jakosci w zespole, i co gorsza, bez szans na zmiane, o ile nie wybierzemy sie na powazne zakupy. Nie ma u nas takich graczy po ktorych mozna sie spodziewaz ze za rok-dwa skocza na "international level".
My albo mamy graczy z drugiej strony rzeki (Pareiko, Iliev), albo srednio wyszkolona mlodziez (Czekaj, Chrapek), albo mase sredniakow w "najlepszym wieku dla pilkarza" (Wilk, Genkov). Ot, Melikson i dlugo, dlugo, nic.